sobota, 21 kwietnia 2012

2 w nocy...zapisane w komórce...

Dziś rano wzięłam tabletkę na uspokojenie. Pierwszy raz, bo przecież karmię. Na szczęście jest coś, co można brać. Przez kilka godzin było faktycznie spokojnie, leniwie:) A potem emocje wróciły ze zdwojoną siłą:)
Aj, nie lubię tych dni, tych gorszych dni. Żal mi ich po prostu. Za utracony czas, za krzyk, za to, że nie są do końca piękne. Po co ja podnoszę głos? Po co krzyczę, denerwuję się, złoszczę. Przecież najczęściej nic konstruktywnego to nie daje, niewiele zmienia. A pozostawia uczucie strachu, niezrozumienia, smutku.
"Mamusiu już się nie denerwuj".
Znowu kładę się spać o 2. Po dwugodzinnej drzemce podczas karmienia, po ogarnięciu pobieżnym kuchni, włączeniu zmywarki, kilku słowach zamienionych z B. I po kolejnym karmieniu.
Szybkie myśli zapisuję w telefonie, z którym śpię.
Miałam napisać, że szybkie, bo uciekną, nie zaczekają do rana.
Ale daleko i tak nie uciekną, bo co noc wracają te same.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...