wtorek, 24 kwietnia 2012

Wracając wczoraj popołudniu do domu, autem, aż...

mrużyłam oczy od słońca...

...i sama uśmiechnęłam się do siebie i do naszej pierwszej dalekiej podróży z dziećmi:)
Oboje uwielbiamy podróże, nowe miejsca, zapachy, ludzi. Oderwanie się od ziemi, życie po swojemu, oddychanie innym powietrzem. Jak tylko się poznaliśmy, ogromnie się ucieszyłam, że B. nie usiedzi w miejscu, że był już TU i TAM. Że chce. Że to naturalne:)
Być może nie jest super naturalne to, że pojedziemy do Szwajcarii z półrocznym Szkrabem i 3 letnią Kruszynką, ale...czemu nie?:)

W Szwajcarii zakochaliśmy się podczas podróży poślubnej. "Zdarzyła się" po drodze do Prowansji (to dopiero jest nasza Wielka Miłość:) ), ale B. wspaniale zaplanował trasę, więc udało się zobaczyć i Furkapass, i Oberalppass i całe mnóstwo innych Zakrętów:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wspomnienie lata

Cisza w domu. A to przecież sierpień, lata środek, i nie minęła jeszcze dwudziesta! Na nogach czuję kurz ostatnich kilku godzin. Zeg...