czwartek, 17 maja 2012

"Oj chce mi się, chce...":)

Wiosna tupta, jest zielono, pachnąco, i śpiewająco - z pobliskiego lasku brzozowego.
Chyba mam coś z Ani z Zielonego Wzgórza:)
Na pewno mam Gilberta:) Nie było Cię 3 dni, 2 noce, a ja tęskniłam jak...zakochana! Jeśli można czuć BRAK, to ja właśnie to miałam, czułam BRAK Ciebie.
Na szczęście już jesteś:)

No i chudnę, waga spada! Pomału widać zarys mnie dawnej, mnie samej:) Jeszcze 2kg, potem jeszcze 5, a jeśli się uda, to kolejne 2 i byłoby idealnie. W sumie to trochę dużo, ale po podzieleniu "brzmią" bardziej realnie. Biegam co drugi dzień, wkoło zagrody. Wyjazdy do Miasta, fitness cluby, factory, zumba, basen, okazały się krótkotrwałą euforią. To znaczy, euforia osiągała maksimum po podjęciu wspólnej decyzji z K. Gasła podczas nerwowego poszukiwania obuwia sportowego, wciskania się w aerobikowy top, zresztą bez sukcesu, no i na każdym zamkniętym przejeździe kolejowym. Biegać jest prościej, choć nigdy w życiu nie podejrzewałabym siebie o to, że biegać umiem i chcę!
Jest dobrze:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...