wtorek, 12 czerwca 2012






"Mam chusteczkę haftowaną co ma cztery rogi
Kogo kocham, kogo lubię rzucę mu pod nogi
Tej nie kocham, tej nie lubię...

- ale trzeba kochać! dlaczego mamusiu śpiewacie nie kocham?"

Naszej Kruszynce buzia się nie zamyka....
Zaczęła mówić bardzo szybko, i to bardzo wyraźnie i chętnie. I dużo! Ciągle coś śpiewa, blebla. I mruczy, zwłaszcza, gdy coś Jej wyjątkowo smakuje:) Znaczy, że nawet jedzenie nie oznacza ciszy. W dodatku odkryła, że Johnny uwielbia wszystko, co zrobi Jego starsza Siostrzyczka:) Whatever! Więc nie stara się nawet przy Nim wypowiadać słów. Po co? Może wydawać najbardziej nieartykułowane dźwięki, a Mały jest wniebowzięty...


A B. właśnie wydaje inne nieprzytaczalne słowa podczas drugiej połowy meczu z Rosją. Ja nie wytrzymałam napięcia. Tak bym chciała, żeby Nasi wygrali właśnie dla Niego! Tak to mój ukochany przeżywa... zawsze chcę, żeby wygrali dla Niego...

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Małe rączki...
...Wasze są niemożliwie rozkoszne...
Twoje - Johnny - tańczą, próbują, troszkę jeszcze nieposłuszne, choć chętne i ciekawe. Są jak słowa, opowiadają Twoje myśli i odruchy.
Teraz siedzisz na kocyku, na środku salonu i opowiadasz - już nie tylko rączkami! - niesamowite historie:) Spodobało Ci się, wiem:) W końcu się udało, bo przecież od tak dawna masz tyle do przekazania! Będę słuchała, będę przytakiwała i przytulała. Mała buźka, bezzębne jeszcze uśmiechy i sylaby. Nieraz złości:) Miłości...


Małe rączki Kruszynki otulają sprawnie, ale i delikatnie listki krzaczków lawendy. Wiesz dobrze, że nie można ich przygnieść, ale to właśnie one zawierają cały ten magiczny aromat fioletowej Prowansji. Może pamiętasz?...:)
Przytulasz paluszki do noska, a na Twojej buzi pojawia się wyczekiwany uśmiech. Tak, jak Ci pokazałam - ucz się tego zapachu, ucz nie chcieć żyć bez niego...

niedziela, 3 czerwca 2012

"To dla was drogie mamy...
Słońce wstaje co dzień rano
To dla was wstaje zorza
To dla was szumią morza
To dla was tańczy świerszcz
To dla was jest ten dzień!"

Pierwszy wierszyk naszej Marysi na Święto Mamy:) Mówiła sama, do mikrofonu, przed mnóstwem innych Mam, przede mną, bo ja oczywiście niemal klęczałam na trawie zupełnie niedaleko Jej dodając odwagi. Jest najmłodsza, a tylko Ona i Mikołaj (ten, co pluje...) zostali wybrani do recytowania, ponieważ najładniej i najwyraźniej mówią. Czy muszę wspominać, jaka byłam dumna! B. robił zdjęcia, John obgryzał moją torebkę w wózku, a ja byłam najszczęśliwsza, bo Słoneczko opanował tremę i powiedziała wierszyk!:)
Chwile bezcenne...




Jesteś jeszcze troszkę nieśmiała, choć potrafisz podnieść wysoko paluszek i prezesować, przyjmujesz wtedy rozkoszną wpół nachyloną pozycję rozkazująco-strofującą. Ale w przedszkolu jest głośno, zbyt wielu strofowanych naraz, więc odpuszczasz i zadowalasz się własnym ścieżkami i huśtawką.
Nie martw się Słoneczko, od września będziesz rządzić:)

speak softly love

PONIEDZIAŁEK 20 listopada Myślałam, że napiszę książkę. Wierzyłam w to, miałam nadzieję, czułam wręcz. Bzdury jakieś. Ani czasu...