niedziela, 29 lipca 2012

Muszę jeszcze o robakach.
Nie lubię robaków! Nie cierpię i już! Tych wszystkich szczypawic, chrabąszczy, bzyczących much i komarzyc. Wychowałam się w bloku, w mieście. Teraz mieszkam na wsi, w domku. Przyzwyczajam się. Ale cierpię przy tym katusze. Moja buzia wykrzywia się na widok szczypawicy uciekającej wzdłuż ściany, zaraz wyobrażam sobie, że łazi po kołdrze w nocy, albo co gorsza po mnie lub dzieciach.
Brrr.....! Nie cierpię robali!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...