poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Piszę tego posta troszeczkę nielegalnie, bo właśnie przechodzi nad nami piękna burza. Powinnam wyłączyć laptopa. Ale tak jest zawsze! Jak już udaje mi się dopaść mojego własnego bloga, najczęściej nie jest mi dane się rozpisać. Ktoś, coś przeszkodzi, przerwie, nie dopuści.
A co do burzy, to jest naprawdę piękna, pomrukująca, przemoknięta i deszczem, letnia... i baaaardzo wyczekiwana. W dzień padł u nas rekord, busola (czyt. termometr) na pompie ciepła pokazała +36,6 st. C.
W cieniu.

Zanim wyłączą nam prąd, szybciutko - ale wyjątkowo szczerze i ciepło - witam Anię, która dopisała mobilizujący komentarz pod jednym z ostatnich postów. Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa:)

Ok, to przerywam na czas burzy. A znając życie, na czas bliżej nieokreślony:)

Muszę wrzucić zdjęcia znad morza:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...