poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Wiadomości z ostatniej chwili..
jest 20:30, dzieci śpią, Córeczka zasnęła nie trzymana za rączkę, ja siedziałam na podłodze przy drzwiach, dziś jeszcze w Jej pokoju, jutro spróbuję być już za drzwiami i spróbować metody 3+5+7 minut
Tak więc cały wieczór przed nami:) Pomysł na obiad mam, składniki na pomysł na obiad mam. Jutro idę na zumbę. A za 3 tygodnie będę spacerowała po Saint Tropez albo Monte Carlo....jest dobrze:)

23:30
Dzieci nadal śpią. A my nadal nie:) ha!

czwartek, 4 kwietnia 2013

Marzy mi się już od dawna ciepełko... Niestety nadal to tylko senne marzenia, bo za oknem prószy coś nieprzyjemnego i mimo mojej ogromnej miłości do zimy i śniegu - mam jej w tym roku zdecydowanie dosyć.
Już się nawet nie denerwuję, nie sprawdzam prognoz, nie robię nadziei. Ale za promyk słońca dałabym się pociąć!:)

Myślami i wszelkimi łączami przenoszę się na Lazurowe Wybrzeże, planuję i obmyślam co zwiedzimy, co zobaczymy, gdzie się zgubimy już za kilka tygodni! Wygrałam pobyt na jednym z campingów w okolicy Cannes, Antibes i Nicei. A stamtąd już niedaleko do Monako, Menton, może zajrzymy ponownie do wąwozu Verdon...najważniejsze, że będzie ciepło:) I francusko:)

wtorek, 2 kwietnia 2013

 Jest we mnie mnóstwo emocji, które układają się w sinusoidę o dość sporej...amplitudzie? Od frustracji do skrajnej błogości i zachwytu. A wszystkie krążą wokół Rodziny oczywiście. A zwłaszcza Dzieci, Skarbów kochanych.

"Winą" obarczam siebie, bo przecież nie wyobrażałam sobie życia bez Dzieci, zdecydowaliśmy się na nie razem, bardzo świadomie, ba! przed Pierwszym myśleliśmy nawet o trójce!:) Teraz zdecydowanie polubiliśmy liczbę 2 i - jak ostatnio zwierzałam się swojemu ginowi - ta dwójka jest niesamowicie skuteczną antykoncepcją, więc ani czasu, ani ochoty, ani szansy na kolejne dziecko nie ma:)
Dzieci są wyjątkowe, zachwycające, Słoneczko skończyło 4 latka, Johnny jutro będzie miał 15 miesięcy. Pochłaniają naszą całą energię. A nawet więcej, niż czujemy, że mamy. Przechodzimy właśnie etap pytań "dlaczego...", czyli można spodziewać się pytania o dosłownie wszystko. Z odpowiedziami dajemy radę, ale po którymśtam z kolei, poddaję się. Dlaczego ciocia idzie na końcu?
A dlaczego nie idzie z przodu?
A dlaczego idzie?
A czy będzie pierwsza?
A dlaczego się nie będzie pierwsza?
A dlaczego się nie spieszy?
A dlaczego nie idzie wujek?
...

Piękne.
Mały...je ziemię z doniczek, wbija swoje maleńkie paluszki i grzebie w niej, przez co jego jeszcze mniejsze paznokietki są czarniuteńkie.
Rozsypuje notorycznie kasze, gryczaną, mannę, swoją "zdrowy brzuszek":)
Cisnął o płytki granatowy lakier do paznokci, który się zbił, rozbryzgał fantazyjnie na podłodze. No to my na kolana i zmywaczem fugi dokładnie....
Potem był jeszcze rozbity nieużywany szklany dzbanek z ikea. Ciąg dalszy lakieru, tym razem Mała - rączką. I na czerwono. Na stole w kuchni. Jeszcze nie zmyty, bo zmywacz się skończył.
Wieczorem zasypiam z Jednym lub z Drugim. Usypiamy na przemian. Ale ponieważ jest Ich dwoje, usypiamy co noc. Przeważnie zasypiam na 2-3 godzinki. Budzę się o 22-23. I co teraz? Odpoczynek? TV? Sprzątanie? Gotowanie? W pralce coś czeka. Trzeba przygotować ciuszki dla obu na rano. Umyć włosy. Pompa idzie w podłogówkę, więc wrzątku pod prysznicem już nie będzie. Dobra. Włosy zostawię na rano. Obiad. Nie ma ziemniaków. Kombinowanie. To rosół. Nie ma drobnego makaronu. To pomidorowa.
A to pranie...wiesza B. Bo też się obudził.
Johnny zresztą też się obudził. Idę przytulić. Dziś idzie gładko. Nie ma katarku, nie ma glutów. Wczoraj i przedwczoraj kaszlał pół nocy. Spałam po 4 godziny. Obudził się po 22, bo nie mógł odkaszlnąć wydzieliny. Chodziliśmy z nim trzymając w pionie. Zasnął po godzinie. A potem budził się jeszcze w środku nocy na kolejną godzinę, znowu kaszel. Więc dzisiaj lajcik.
Wracam do pomidorowej. Co ja jutro ubiorę? Przytuptała Mała. Idę Ją położyć. Zasypiam na pół godziny. To jest silniejsze ode mnie.
Wracam do pomidorowej. Gotuję jeszcze jajka na pastę jajeczną na śniadanie.
Idę spać po 1. O 2 budzi się Mała. Standard.
O 5 budzi się Mały, więc idę do niego, bo B. nawet nie słyszy.
Mój budzik o 5:30, ale wstaję po 6. Prysznic, mokre włosy, znowu będą przyklapnięte. Mleko. Śniadanie na teraz, do śniadaniówki do przedszkola i do pracy. Mała ma focha, wyciągamy ją z łóżka siłą. Zmuszam, żeby coś zjadła, coś wypiła. "Mamusiu ile muszę wypić?".
I tak dzień w dzień.

Chodzi mi o to, że cały świat teraz kręci się wokół Dzieci. Nie ma mowy o spokojnych zakupach spożywczych, nie wspominając o innych. O książce. Winie, rozmowie. Znajomych, odwiedzinach. O kinie. Bieganiu, basenie, zumbie. O pomalowaniu własnych paznokci. To dobra wyższe. A ja i tak nie ogarniam tych najprostszych. I ciągle narzekam, obwiniam, wzdycham, popłakuję. Jestem zmęczona. Choć szczęśliwa oczywiście.
Blog. Chęci i pomysły są. Ale i na to machnęłam ręką.
Kiedy będzie lepiej?
Będzie:) Uda się. Czekam na słońce. Mam CUDOWNĄ RODZINKĘ. Jesteśmy zdrowi.
Damy radę:) Będę pisać. Będzie dobrze:)

3 komentarze:

  1. Jeśli mogę coś podpowiedziec ... wydawało mi sie, ze jako mama juz trzylatki czy czterolatki takie problemy jak zasypianie masz rozwiazane w małym paluszku. To co przeczytałam w tym poście - to rzerzywiscie masakra, a to przede wszystkim przez noce! Rozumiem jeszcze małego - ale zeby czterolatka sie budziła w nocy? I jeszcze dodajesz, ze to standard? O matko! Przeciez polowa twoich czarnych mysli wynika z tego, ze nie dosypiasz... Nie wiem, moj Dawid ma dwa lata a problem przesypiania calych nocy i samodzielego zasypiania mamy z głowy juz od ponad pół roku, jelsi nie dłuzej. I samo nie przyszlo. Stosowałam metode 3, 5 i 7 minut. Slyszalas o niej? Ja przeczytałam cala ksiazke o tym zasypianiu i przesypianiu, powalczyłam a teraz moj Dawid wypija butle, odkladam go do łózka i on sam zasypia,,, calosc zajmuje nam 30 min. z myciem, przebraniem, wypiciem mleka. I przesypia cale noce. Takze to naprawde mozliwe i warto cos z tym zrobic, bo przed toba jeszcze dlugie lata takie nieprzespane - oj nie chcialabym.
    OdpowiedzUsuń
  2. Ania, mam te ksiazke na laptopie, moge Ci przeslac, tylko nigdzie nie widze Twojego maila. Naprawde warto chociazby przeczytac najwazniejsze strony.
    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Ci wielkie. Metodę o której piszesz znam i święcie w nią wierzyłam dopóki nie nastał czas jej wypróbowania. Ale w sumie nie została wypróbowana, bo ciągle to dokładaliśmy. I tak jak mówisz - czas leci, a nasza Córcia ma już 4 lata. Właściwie dopiero teraz, gdy przeczytałam Twoje słowa to do mnie dotarło! Nie ma na co czekać, tylko zaczniemy od zaraz to samodzielne usypianie, bo i tak ostatnio kończy się wszystko krzykiem i nerwami. Fakt, że znajome mamy, których dzieci same nauczyły się zasypiać, robiły to z butlą mleka w buzi, czego byłam i jestem wielką przeciwniczką. Ze względu na ząbki.
    Dziękuję Ci bardzo! Wezmę się za siebie i z B. zaczniemy walczyć. A z tą bezsennością to nie jest aż tak źle, bo ja w sumie to właśnie za dużo śpię. Z tym że nie jest to ciągły sen, tylko przerywany i w tym cały szkopuł. W ogóle czuję się jak zwierzę, które zapadło w sen zimowy w listopadzie i dopiero pomału się budzi. I to mnie najbardziej frustruje - przesypiam tą część doby, która jest przeznaczona dla mnie, jakkolwiek nie miałabym jej wykorzystać - na porządki, książkę, gotowanie, malowanie paznokci, rozmowę z B. Albo seks!A tu - śpię.
    Ale mam nadzieję, że wraz ze słońcem, które wreszcie raczyło do nas zajrzeć, i ja się obudzę, dostanę kopa/zastrzyk energii/naładuję akumulatory - jakkolwiek by to nazwać.
    I będę pisać, również po to, żeby mieć z Wami kontakt. Bo działa to mnie bardzo mobilizująco i otwiera oczy na problemy, do których za bardzo się przyzwyczaiłam:) Dziękuję Ci bam!

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....