środa, 12 czerwca 2013

No piękny, piękny falstart popełniłam (fu! jakie brzydkie forumowe wyrażenie)...
Może z braku postanowień? Nie, nie. Z braku CZASU na spisanie postanowień.
Będę biegać.
Rano, przed pracą. Oznacza to pobudkę o 5! Ale poranki są cudowne. Któregoś dnia wstałam bardzo wcześnie, B. i dzieci smacznie spali, wyszłam na taras...słonko jeszcze nisko, ale już mocno świeciło. Senna cisza, przerwana tylko świergoleniem ptaszków:) Zero miejskiego szumu. Za rzadko uzmysławiam sobie, jak mi dobrze tutaj, mamy domek, który wykańcza się od dobrych trzech lat, ale nie bardzo nam to przeszkadza. Wręcz trudno mi sobie wyobrazić nas w domu, w którym wszystko byłoby już na tip top. Owszem, przydałoby się trochę więcej ogłady, porządku, planu zagospodarowania przestrzeni:) Ale i to się w końcu uda.
Teraz czas dla mnie. Chcę być w końcu ładna. Dla mnie samej, bo od ponad 4 lat jestem albo w ciąży, albo karmię albo nieudolnie staram się po ciąży odchudzić.
Więc bieganie. Ale warunkiem jest min. 5 godzin snu, ze wskazaniem na 6 godzin....hmmm.....Grunt to dobra organizacja. Podobno:)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wspomnienie lata

Cisza w domu. A to przecież sierpień, lata środek, i nie minęła jeszcze dwudziesta! Na nogach czuję kurz ostatnich kilku godzin. Zeg...