poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Babcia jest nadal w szpitalu, ale po kilku fałszywych alarmach i smutnych minach lekarzy...nie poddaje się, co napełnia nas ogromną nadzieją.
A życie biegnie nieubłaganie. Jakkolwiek chciałabym się zatrzymać i zadumać, Dzieci - swoimi chichotem i piskiem - skutecznie rozgrabiają chmury znad mojego czoła i moich myśli.
Są CUDOWNE! Kochanie, wiemy oboje ile energii z nas wyciskają, ile czasu i czasu na własne rozmyślania pochłaniają, ale przynajmniej mam poczucie, że nie jest to czas stracony. Widzę po Nich, że są szczęśliwe:) Serce mi rośnie, gdy słyszę od Małej:
- mamusiu kocham cię jak...wszystko!

I spontaniczność tych słów dodaje im jeszcze mocy i szczerości.
A potem rączki Janka, które wpijają mi się w policzki, jakby chciał mnie zjeść, bo - że kocha - nie potrafi jeszcze powiedzieć:) Całe to zmęczenie i frustracja odlatują gdzieś wysoko i już ich nie czuć:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

wspomnienie lata

Cisza w domu. A to przecież sierpień, lata środek, i nie minęła jeszcze dwudziesta! Na nogach czuję kurz ostatnich kilku godzin. Zeg...