czwartek, 19 września 2013

Aj, kusi mnie, żeby upublicznić bloga. I kusi mnie, żeby zacząć pisać osobnego o podróżach, tzn. w końcu przelać na...do sieci treść moich wspomnień z podróży i listów, które pisałam ze Stanów. Czas, czas, czas! Ciągle mi go brakuje. A może to kwestia kiepskiej organizacji? Wczoraj udało mi się pobiegać, ale potem, po gorącym prysznicu, zasnęłam przytulona do..Synka, w szlafroku, z mokrymi i nierozczesanymi włosami:)
Nadal nie skończyłam pisać CV! Miałam to zrobić do końca sierpnia, a dziś mamy 19 września! Wstyd. Fakt, że w obecnej pracy jest to krępujące i stresujące. Pomimo odrobiny całkiem fajnej adrenalinki:) W domu szans nie ma. Popołudniu staram się opanować dzieci, hałas, w międzyczasie pichcę jakieś bułeczki, kruszonkę z owocami, i takie tam inne serniczkowe deserki:) A! Jeszcze wczoraj zdążyłyśmy z Małą nazbierać koszyczek kasztanów, pożółkłych liści, zerwać kilka gałązek czerwonej jarzębiny, wynegocjować od sąsiadki dynię. I tak powstała piękna kompozycja DARY JESIENI,  koszu z ciemnej wikliny. Dodałam kwiaty lawendy i obowiązkowe warzywka: seler, marchewkę i pietruszkę z natkami, ziemniaka, por. I wszystko to ułożyłam na ogromnych liściach kasztanowca. Plus dynia, która nie miała jak zmieści się do kosza:) M. zachwycona! Moja mała...:)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....