wtorek, 3 września 2013

Jaki piękny dziś dzień! Słoneczny i ciepły:) I to pierwszy dzień zajęć w szkole i przedszkolu! Marysia miała co prawda rozpoczęcie już wczoraj, ale ze względów logistycznych została w domku z ciocią Olą. Zresztą wczorajsza pogoda - typowa jesienna słota z nieprzyjemnym wiatrem i deszczem - nastrajała wyjątkowo ponuro. Wypiłam prawie 3 lampki wina (tego porodowego, dzięki któremu Kasia urodziła Zuzię:) ) i mieszały się we mnie uczucia wymuszonej samotności (B. rozmawiał z K. chyba z pół godziny!!! nie wspomnę ile czasu poświęca na rozmowę ze mną....), nie bycia dobrą mamą (porażka z wiadomo jakim problemem o którym nie wspominam), plus jak zwykle w takich momentach połączone ze szczyptą nostalgicznych wspomnień o Montanie. Z rozpędu napisałam maila do Nazhy, że tęsknię i przepraszam za tak długie milczenie i niedzwonienie. Odpisała już dziś rano! Z iPhona:) Muszę dotrzeć do swojego konta na Skype i w końcu zacząć z niego korzystać:)

Marysia obudziła się dziś bez problemów, z ogromną energią (ogromną jak na nią i na tą porę dnia!) i z radością zrobiła siku, ubrała się (bez szemrania) i nawet - po małych negocjacjach) zjadła chleb z serem i wypiła sok:) Moja kochana. Janek nie płakał, śmiał się i machał nam na pożegnanie. W przedszkolu Mała wystrojona nie narzekała na nic, zaczęła się bawić z Żaklin:) Będzie dobrze:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....