piątek, 27 grudnia 2013

wstęp do noworocznych postanowień

 (właśnie ciężko westchnęłam....przed napisaniem pierwszego słowa? hmmm...niedobrze...)

Dziś piątek 27. grudnia...a ja w pracy. B. z dziećmi w domu, na pewno baraszkują od rana, choć B. bardziej z gripexem, niż Bąblami:)
Tak na ten grudzień czekałam, a on już niemal minął. Za szybko!

A jak to z końcem roku, mimowolnie nasuwają mi się podsumowania, przemyślenia, wzdycham ciężko, łzy czasem same zaglądają spod powiek, wytarte ukradkiem.
Wyczuwam jakiś niepokój, mam wrażenie, że ciągle biegnę, ale nie wiem za czym? A i tak nie jestem w stanie dobiec, dosięgnąć, zaspokoić. Chwila zatrzymania na kolejny ciężki oddech, nic więcej, i dalej pogoń.

Dlatego postanawiam coś z tym zrobić. 
Postanawiam zrobić noworoczne porządne postanowienia.
Dotyczące mnie samej, żeby mnie ze sobą było lepiej, spokojniej, weselej, radośniej!:)

Przecież ten blog miał mi w tym pomóc:)

To będą postanowienia o sobie dla mnie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....