środa, 26 lutego 2014

o sobie dla mnie


ha!
A jednak blog mój kochany spełnił wczoraj swoje zadanie:)
B. usypiał dzieci (i sam siebie nie omieszkał), a ja chwyciłam sportowe buty, czapkę, rękawiczki i poszłam biegać. Wspaniałe 25 minut sam na sam ze sobą, dopingującą muzyczką w słuchawkach i przyjemnym zasapaniem.
Tego mi było trzeba. Chwilami miałam wrażenie, że niewidzialne skrzydła unoszą mnie troszeczkę nad ziemią:)

1 komentarz:

  1. Lubię biegać :) niedługo też zacznę, muszę na przyszłość zaopatrzyć się w kurtkę do biegania, żeby wiatr nie przefukał zimą. Ale idzie wiosna i oby jak najwięcej takich błogich chwil podczas ćwiczeń ;)

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...