sobota, 29 marca 2014

"tatulka!..."

"Johnny, Janowski, Jeanu, Janisław" - tak obok "Jasia" i "Janka" najczęściej do Ciebie, Syńciu, wołamy:)
Dzień rozpoczynasz bardzo wcześnie, budzisz się wesolutki około 6 rano...czasem o 5:40, a czasem jest z Ciebie prawdziwy śpioch, czyli oczka otwierasz dopiero o 7!
Wystarczy Twoje "już jestem! wstajemy!" a potem gramolisz się na mnie lub Tatę i wołasz:
"TATULKA!"
To Twój odpowiednik pobudki:)
Uwielbiam to słowo, bo w naszej małej rodzince największym śpiochem jest właśnie Tata:)


  Twoja najukochańsza Siostrzyczka jest - delikatnie mówiąc - niezadowolona, kiedy po niej skaczesz lub trochę ją gryziesz. Dokładając fakt wczesnej pory - to po prostu katastrofa, foch i kwaśna mina.

Po długaśnym poranku sprawdzamy czy już i inni wstali i rozglądają się za słonkiem...
















czwartek, 27 marca 2014

nowy dzień, dobry dzień...

Wyspałam się dzisiaj!
Fakt bardzo warty zanotowania:)
Naprawdę się wyspałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio udało nam się przespać całą noc razem w tym samym i to własnym sypialnianym łóżku:) Bez przerywników.
Ani Marysia, ani Janek nie przebudzili się ani razu. Nawet o 5 czy o 6 rano w całym domu zalegała cudowna poranna cisza.

Uśmiechając się do siebie wspominałam wczorajsze rozmowy z Agnieszką (Mamą Dwójeczki z małą różnicą wieku) oraz Paulą (Mamą odrobinę starszej Dwójeczki z równie małą różnicą wieku). Mówimy o tym samym, rozumiemy się bez słów, narzekamy, wzdychamy, ale na końcu ustalamy, że do szczęścia potrzeba nam tylko...żeby nic się nie zmieniło:) 
Ukochany Mąż, zdrowe dzieci, Miłość, Rodzina.

I właśnie z takim uśmiechem otworzyłam okno.
Rano trzeba otwierać okno!
Zwłaszcza teraz - wiosną - słychać świergoczące radośnie ptaki - cudownie!

Tak dobrze zaczął się dla mnie dzisiejszy dzień:)
Słońce niestety znowu się schowało, termometr wskazuje słabe +4 stopnie C.
Ale ja już wypatruję ciepła i...kolejnej podróży:)
Właśnie wydrukowałam sobie plan lotów z lotniska w Poznaniu i Wrocławiu - może rzucimy z B. monetą?
Weekend we dwoje...mmm...Barcelona czy Szkocja?:)







środa, 19 marca 2014

sen

Miało być jeszcze o śnie. Był tak realistyczny, niedorzeczny i zapamiętałam go z takimi detalami...:)

Nowa knajpka w Mieście. 
Strefa cicha i szybka - to chyba skojarzenie ze strefą cichą i głośną w kompleksach basenowych albo termach w Białce:)
Strefa szybka w owej knajpce to miejsce na lunch, strefa cicha to kilka stolików na podeście, gdzie można wypić aromatyczną kawę i zjeść ciacho.
Jestem tam w dniu otwarcia, testuję, delektuję się. Kawę podaje mi...znajoma z reala:) Jest kelnerką. Pękam ze śmiechu, bo w rzeczywistości, na jawie, jest to Osoba, która - w moich oczach - uchodzi za najbardziej stroniącą od jakiejkolwiek pracy:)  A we śnie ma fartuszek i z nienagannym uśmiechem krząta się między stolikami:) Przynajmniej wiem, że jestem w luksusowym lokalu:)
Nagle przysiada się do mnie chłopak, a raczej mężczyzna, twarz jakby znajoma, z widzenia? Z dzieciństwa? Trochę jakby ten aktor z serialu "7th heaven":) Siada obok mnie, mówi, że kocha mnie od zawsze, jesteśmy sobie przeznaczeni i...całuje bosko i długo i namiętnie:)
Znowu pękam ze śmiechu, a za chwilę jadę już kabrioletem przez pustynię w Kalifornii, z moim Prawdziwym i Jedynym Mężem. Czuję na twarzy suche gorące i piaskowe powietrze, ale wiem, że za chwilę poczuję wilgoć oceanu, bo zbliżamy się przecież do LA...
I pobudka!
Nie wierzę w interpretację snów, ale przez cały dzień uśmiechałam się do siebie po tych nocnych wydarzeniach, coś w nich może jednak jest?
Zacząć marzyć? 
Nie, no, nie o tej pierwszej części...:)


trochę pożegnań... i poszukiwania wiosny!

Znowu spore braki i opóźnienia, dlatego nadrabiam szybciutko fotorelacją z ostatnich tygodni...
Pożegnaliśmy na dobre zimę - zarówno w domku, jak i za oknem.

Jeszcze niedawno było tak...





...ale słoneczko i ciepełko sprawiło, że nasze przebiśniegi i krokusy wyłoniły śliczne główki:)






Jasiu w poszukiwaniu Pani Wiosny zajrzał do pobliskiego lasku:)
Uwielbiam chwile spędzone sam na sam z Nim lub z Nią. Uwielbiam nasze wtedy rozmowy, brak pośpiechu, spokój, bycie razem. Owego popołudnia poszliśmy z Małym na spacerek dosłownie kilka kroków od domu. Dobrze, że wzięłam aparat, słonko cudnie grzało i świeciło, Janko od niechcenia pozował:)






A dzisiaj spędziłam kilka godzin z Córcią:) Miało być szczepienie i słodkości na pocieszenie. Szczepienia nie było (katar), ale słodkości, rozmów i spaceru sobie nie odmówiłyśmy:)

sobota, 8 marca 2014

Nie mam czasu...

Przez ostatni miesiąc miało powstać tyle postów!
O zimie, górach, nartach z dziećmi.
O słońcu i wiośnie.
O szczęściu i nie-narzekaniu.
O przebiśniegach i energii.
O dyskotece:)
O muzyce, dzięki której unoszę się na chwilę nad ziemią.

I co?
hmmm....no jest ta cisza, o której tak marzyłam...
szkoda tylko, że to blogowa cisza...
:(

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....