poniedziałek, 27 stycznia 2014

CUD NARODZIN

Z ogromnym napięciem oczekiwałam dziś na wieści o narodzinach NINY - siostrzenicy mojego Męża:)
Nareszcie jest!
Dzielna Mama walczyła dość długo, nie znam jeszcze szczegółów, ale tak bardzo się martwiłam, że aż się wzruszyłam na sam koniec:)
Oczywiście cały dzień wspominam narodziny naszych Iskierek, ich przyjście na świat.
Kocham Je nad życie!

Gratuluję Kochane Dziewczyny i Tato!

niedziela, 26 stycznia 2014

26 stycznia - co z postanowieniami??

Nie ma na co czekać.
Przyznaję, że pod koniec grudnia udało mi się - oczywiście nie bez pomocy B., który zabierał z pola widzenia i pola rażenia nasze Pociechy - uporządkować kilka strategicznych zakątków naszego domku oraz nadać innym bardziej wygodnego i pożytecznego charakteru.
Może to i zastanawiające, że sprzątanie dało mi poczucie częściowej kontroli nad swoim światem (...), grunt, że czułam się uspokojona i zadowolona. 
Właściwie, to poczułam się bardzo z siebie dumna!!!:)

W tym momencie - zanim przejdę do tematu realizacji postanowień - chciałabym najmocniej pozdrowić wszystkie Kobiety i Mężczyzn, którzy czytają te słowa, a którzy są od niedawna Rodzicami.
Jesteśmy najlepszymi Rodzicami na świecie. Najlepszymi dla naszych dzieci. I jesteśmy normalni. Inni też tak mają, też przez to przechodzą, myślą to samo i mają nadzieję, że wszystko z nimi ok.
Ściskam Cię mocno moja kochana czytająca - wiesz kto:) - będzie dobrze. 
Co prawda nie wiem dokładnie kiedy...ale przyjmijmy, że będzie dobrze:)

A co do postanowień - udało mi się dotrzeć do pani psycholog, która ma pomóc w naszym rodzinnym dręczącym problemie, o którym nie będę się rozpisywać, bo liczę na to, że ten blog przetrwa kilka lat, więc gdyby kiedyś czytała go nasza Iskierka....no, więc nie piszę.
Poza tym poniżej będę dopisywać małe i wielkie rzeczy do zrobienia, taka lista konieczności na najbliższy czas:
1. kupić kuchenny minutnik - do odliczania czasu zabawy, oglądania bajek i wyciszania w pokojach
2. mniej jeść wieczorem - to do mnie - za niecały miesiąc wybieramy się z B. na tańce! w pierwszej chwili pomyślałam: no way! przecież nawet nie mam sukienki, a nie mam dlatego, że strach mnie ogarnia na myśl o przymierzaniu kiecki w rozmiarze XL, który i tak okaże się za ciasny:( 
z drugiej strony od dawna mam ogromną ochotę potańczyć, poprzytulać się do mojego Ukochanego i pobyć z Nim tylko
3. trzeba by też pójść na solarium...
4. od początku stycznia zapisujemy w nowym kalendarzu ważne sprawy, a Marysia przykleja specjalne naklejki oznaczające np. podróż, wizytę u lekarza, urodziny; przydałaby się jeszcze tablica z umiejętnie przedstawionymi zasadami, które chcę zacząć wpajać dzieciom, Marysia niedługo skończy 5 lat, rozumie naprawdę wiele, a John - goni Ją ze swoim sprytem i kombinowaniem, więc zasady mogą obowiązywać wszystkich - muszę je tylko najpierw spisać, uporządkować, zaprezentować, a potem omówić z całą Rodzinką i zacząć egzekwować. Uważam to za konieczność, bo Dzieci doprowadzają mnie chwilami do płaczu...

Będzie dobrze.

środa, 22 stycznia 2014

Zakochałam się w moim Mężu..

Zakochałam się w moim Mężu...
...od nowa, mocno, z długimi spojrzeniami...
delikatnym uśmiechem bez słów, bo niepotrzebne...

Potrafimy znowu spędzać wieczór razem, tylko ja i On:)
Czekamy aż dzieci zasną i..zaczynamy rozmawiać.
Czasem otwieramy butelkę wina i gramy w scrabble.
Czasem po prostu czytamy książki, siedząc na tej samej sofie, w tym samym pokoju.

Ostatnio udało nam się - w końcu - obejrzeć w tv normalny film, bez przemocy, wampirów, krwi (było tylko tyle, ile było konieczne), seksu, głupoty. Naprawdę taki był! i to wcale nie nudny.
"Nocny pociąg do Lizbony" na podstawie książki Pascala Mercier.
Piękne teksty i przemyślenia. Na pewno sięgnę po książkę.

Tymczasem w filmie uderzyła mnie jedna scena...

 
...i moja pierwsza myśl - to jest moje marzenie!

Kochanie - tego chcę, o tym będę teraz marzyć i do tego dążyć.

Chcę siedzieć z Tobą na wielu takich ławkach, w wielu miejscach na świecie.
I to będą nasze miejsca. Nawet te najbardziej odległe, będą jak dom.
 Bo z Tobą.

środa, 15 stycznia 2014

Biało za oknem...

Jest śnieg!
Jest biało!
Jest zima!
Ale ja się cieszę:) 
Po kilku podejściach do napisania kolejnego posta - urwanych i niedokończonych - musiałam wspomnieć o śniegu:) Uwielbiam biel za oknem i pod nogami, nawet pod kołami auta:) 

Oby nie zniknął zanim wrócę z pracy...