wtorek, 21 października 2014

pokoro moja chodź...

 
Pokoro moja chodź, przytulę cię.
Usiądź blisko, pogadamy.
Wiem, zaniedbałam. Zapomniałam, nie patrzyłam.
Potrzebuję cię teraz. Kiwasz głową.
Pokoro moja, dobrze, że jesteś.
Bo bez ciebie ciągle szukam, podskakuję, sprawdzam czy.
Porównuję. Niezadowolona. Z nie wiadomo czego.
No bo z czego?
Wiercę się i marszczę nos.
Bo to bym chciała i tamto. I tak i trochę inaczej.
Bo mogłoby, trzeba by, chciało.

Pokoro moja chodź, potrzymaj mnie. Za rękę może być, albo od razu za obie.
Tak tu sobie posiedzimy. Bez gadania.


Ostatnie dni znowu zabiegane, wyrzucam z siebie na blogu i poza narzekania, choć zabarwiam humorem i nadzieją, że czas niewyspania minie.
Dziś udało mi się zatrzymać. Patrzeć, jak układają puzzle, jak licytują każde moje spojrzenie i chwilę na wyłączność. Zobaczyłam jak Janek pięknie obraca w małych paluszkach każdego puzzelka, próbując dopasować do pozostałych. Jaka radość maluje się na jego twarzyczce, gdy się uda:)
A teraz Marysia - sortujemy dziesiątki kolorowych kartoników, większość z Myszką Mini.
Czas zwolnił, siedzę na podłodze i dobrze mi tak.

Pokoro moja chodź. Posiedź jeszcze.
 

7 komentarzy:

  1. Aniu, Ty siedzisz w mojej głowie! To niesamowite i... takie nieprawdopodobne! A jednak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy:) bo to oznacza, że nie jestem sama:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Witam w klubie:) Może mała kawka popołudniowa? Właśnie parzę...z nutą cynamonu, jak przystało na październik:) zapraszam:)

      Usuń
  3. Zadumałam się... ech...
    Piękne zdjęcia robisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja też dzisiaj zadumana, bo wkoło tyle wiadomości o chorobach nie bliskich, ale i nie dalekich mi Osób:(

      Usuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...