Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezioro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezioro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2015

0836 Ticket - ROTHORN BAHN



Kiedy przed urlopem zdradzałam znajomym, dokąd się wybieramy, większość kiwała głowami, że drogo, że "no, no...przecież franciszek tak wysoko stoi". No cóż, decyzja o wakacjach w Szwajcarii zapadła przed skokiem kursu, a poza tym, jak się naprawdę chce, to można znaleźć i taniej i oszczędniej i nie mniej zachwycająco.

Czasem przeliczać po prostu nie wypada.

A czasem... trzeba wstać wcześniej, żeby zdążyć na pierwszy kurs, tańszy o połowę od wszystkich pozostałych...



0836 Ticket
Odjazd dokładnie o 8:36, bilet za 52 CHF tam i z powrotem dla jednej dorosłej osoby! I to po zniżce:)
Parowa ciuchcia, pod górę pcha wagoniki, wracając je ciągnie.
Prędkość: nie więcej, niż siedem kilometrów na godzinę.
Trasa: 7,6 km
Startujemy z poziomu 566 mnpm, stacja końcowa leży na 2244 mnpm - dzieciom przydały się lizaki, żeby odwrócić ich uwagę od zatykających się uszu.
Szczęśliwie nie zabrakło dla nas miejsc, choć baliśmy się, że wyprzedzi nas autokar turystów z... nie będę może podawać z jakiego państwa...może innym razem wspomnę...

Widoki i cel podróży przerosły nasze oczekiwania. Terkocząca kolejka, poruszająca się w ślimaczym tempie i szarpanym rytmie (oprócz standardowych szyn, miała dodatkową zębatkę dla bezpieczeństwa podróżnych) pokonała najpierw pasmo drzew i ciemnych, wilgotnych tuneli. Zerkaliśmy za siebie, w dół, wypatrując widoku miasteczka i jeziora Brienz.


Ten wybrzuszony półwysep, to nasz camping:)




A potem...usłyszeliśmy dzwonki, a naszym oczom ukazał się widok alpejskiej łąki. Idealna baza do reklamy milky, czyli krowy w kolorze karmelu, z ogromnymi złotymi dzwonkami pod brodą, soczysta zieleń doskonale... przygryzionych traw i biel górskich szczytów. Ostre słońce i błękit nieba. Sielsko anielsko.
A my ciągle wyżej i wyżej!









Górna stacja - Rothorn, powietrze ciężkie, krótki spacer pod górę w stronę restauracji szybko wywołuje zadyszkę. Słońce świeci mocno, dlatego - pomimo wysokości - wcale nie jest zimno. Przed nami, a raczej u naszych stóp, rozpościera się przepiękna panorama Alp Berneńskich, słynna Jungfraujoch (4158 m) i najwyższy szczyt tego pasma Finsteraarhorn (4273 m). Napawamy się widokiem ośnieżonych skał, miękkości zielonych zboczy i niemniej morsko zielonej barwy jeziora Brienz.
W takich chwilach buzia sama się śmieje. Oddech uspokaja, myśli układają.
Czułam, że odrywam się od ziemi, że jestem ponad, daleko, wolno...

Wystarczy przymknąć powieki, pozwolić wiatrowi smagać twarz ciepłym górskim powiewem...
Problemy...jeśli jeszcze jakieś w pamięci pozostały, ulatują w powietrze jak jedwabny szal...











środa, 8 lipca 2015

miasteczko Brienz




Camping, na którym spędziliśmy tegoroczne wakacje, leżał kilkanaście minut spacerkiem od uroczego miasteczka Brienz. Prezentowało się pięknie właśnie z perspektywy naszego brzegu.
W jednej z ulotek zostało określone jako

"the goal and starting point of holiday dreams"
 
 
 
Znane jest jako kolebka rzeźbiarstwa, znajduje się tu jedyna w Szwajcarii szkoła snycerska (snycerstwo to sztuka rzeźbienia w drewnie, ale tak "na płasko") oraz szkoła lutnicza (Violin Making School). Przygotowując tego posta doczytałam też, że jedna z ulic Brienz - Brungasse - została kiedyś uznana za najładniejszą ulicę Europy! No cóż, niestety po fakcie. Zupełnie tego nieświadomi spacerowaliśmy i przejeżdżaliśmy tuż obok niej...
 
źródło: Google Maps
 
 
Szwajcaria, myślę, że nie tylko ta widziana naszymi oczami, sprawia wrażenie wyjątkowo uporządkowanej, akuratnej, bezpiecznej. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Donice, drewniane stołki, kwiaty, niby postawione przypadkiem, od niechcenia, tworzą sielankowy obraz idealnie wpasowujący się w klimat trochę górskiej, trochę przybrzeżnej wioski. Prawie nie widać mieszkańców, ale w oczy zdecydowanie rzucają się świetne i drogie samochody. Nad głową helikopter i motolotnie. Cichy szum to przejeżdżający co kilkanaście minut pociąg, czysty, miękki. Zauważamy, że go nie zauważamy.
 
Zazdroszczę, że można w takich miejscach po prostu żyć i mieszkać.
Że są czyjąś codziennością.