Od kilku dni ogarnia mnie niemoc.
Nadmiar pracy w pracy i pracy przyniesionej do domu.
Nadmiar rzeczy do, w trakcie i po prasowaniu, leżących w każdym pokoju.
Niedosyt czasu na sen, rozmowę, zabawę, przyjemność.
Siedzę i mam zadyszkę.
Zachłyśnięta blogowaniem, obserwowaniem i komentowaniem, oderwałam się od ziemi.
Ale kula toczy się dalej. I to coraz szybciej.
Można zatrzymać czas wirtualny.
Nie.
Można zatrzymać się w czasie wirtualnym.
Ale ten namacalny, realny, obok,
bezszelestnie mnie mija, ogląda się tylko za mną, czemu zostałam z tyłu.
Więc z zadyszką gonię.
Już prawie mam, namacam...
znów zasnęłam, poddałam się.
Niemoc.
Wszelka.
Emocjonalna.
Fizyczna.
Przeczekam.