wtorek, 24 czerwca 2014

gnam z tęczą pod pachą

Pomimo tęczy tej cudnej lawendy w naszym ogrodzie, ostatnio czuję wokół siebie jakieś niespokojne fluidy.
Nerwowość. Tęsknotę. Chaos.

A dziś zmarła Małgorzata Braunek. Na fb ukazał się wpis o Niej, jako Osobie niezwykle pogodnej, pogodzonej, nie walczącej. Przede wszystkim uśmiechniętej. Rozdawała uśmiechy wszystkim napotkanym osobom. Może na tym powinnam się skupić? Nie koncentrować się na niepokoju, tylko zrzucić go z siebie i głęboko odetchnąć...
Oddychać.
Jako dziewczynka, a później nastolatka, modliłam się, żeby innym ludziom było przy mnie dobrze.
[Teraz wiem, że miałam jeszcze dodawać: "i żeby mi było dobrze przy nich!":)]
A mnie tak męczy przyziemność, brak czasu, gonitwa, nie potrafię znaleźć w tym szczęścia. Zyt rzadko je sobie uświadamiam. Doszukuję się tego, czego nie mam, pomijając to wszystko, co MAM.
























Szkoda. Mam nadzieję, że lato, słońce i urlop z Ukochanym dodadzą mi energii i pomogą spojrzeć na nowo na siebie.

Dzisiaj Dzień Taty - szkoda, że nie mogłam być córunią tatunia. Nie zrozumiem nigdy rodziców, którzy rozwodzą się nie tylko ze swoimi żonami/mężami, ale i dziećmi...

poniedziałek, 23 czerwca 2014

nasza lawendowa domowa Prowansja

Lawenda towarzyszy nam od podróży poślubnej po Prowansji.
I już od wtedy było oczywiste, że zamieszka w naszym przyszłym ogrodzie.
"Przyszły ogród" istnieje, a lawenda pięknieje z roku na rok:)







A nad naszym domem coraz częściej tworzy się przepiękna, podwójna tęcza:)
Dzieci zachwycone, skrupulatnie sprawdzają, czy ma wszystkie kolory i zatroskane wzdychają nad potencjalnym nieznajdywalnym skarbem po jej drugiej stronie...


MOJE SKARBY są po tej właściwej stronie tęczy...:) Nie szukam już więcej.

sobota, 21 czerwca 2014

ślubna fotografia

Dziękuję Kochanie:)


...za każdą chwilkę, każde spojrzenie, słowo lub jego brak:) przytulenie, MIŁOŚĆ...
Marysię i Janka:)


środa, 28 maja 2014

wieczór na tarasie...

Dziś o tarasie i zasłonkach. Ale to trochę dalej, bo będąc piszącą gadułą, rozbudowałam troszeczkę wątek:)

Wczoraj przeszła nad naszą okolicą porządna burza, z jaskrawymi błyskawicami i nieznośnie ulewnym deszczem.Majowy deszcz lubię, ale to było prawdziwe oberwanie chmury! Ściana wody, która szybko zmieniła się w przydomowe jezioro.
Przed nami kilka chłodniejszych i deszczowych dni, ale i tak ciesze się już na lato i słoneczne popołudnia z dziećmi. Dzięki temu, że mój B. jest nauczycielem, a dzieci są małe, mam wrażenie, że czas urlopowy trwa cały lipiec i sierpień:) Mogę jeździć do pracy wcześniej i wcześniej z niej wracać.
A popołudnia i długie wieczory są już nasze:)

Szczerze mówiąc nie mieliśmy z B. zbyt wiele czasu na spędzanie tych długich wieczorów tylko we dwoje. 
Kiedy się poznaliśmy 7 lat temu, i ja w końcu dałam sobie szansę, rzuciłam swój pracoholizm i zakochałam się na całego, chcieliśmy spędzać ze sobą każdą minutę. Ale rozpoczęliśmy od podróży - w ciągu dwóch miesięcy byliśmy w Świnoujściu:), cudownym Rzymie i Kornwalii. Rok później pobraliśmy się, a Marysia pojawiła się 9 miesięcy później:)
Do domu przeprowadziliśmy się niespełna 4 lata temu i na palcach jednej reki mogłabym zliczyć wieczory spędzone wspólnie na tarasie, z mężem, lampką wina...Małe dzieci, usypianie, zmęczenie.
A poza tym - brak porządnych i wygodnych mebli!

W tym roku nadal finanse nie pozwolą na meblowe zakupy, ale mam już pomysł na osłonięcie się od wiatru.
Nasz taras jest dość duży, zadaszony i znajduje się w bryle domu, z dwóch stron ma ściany. Niestety nadal na nim dmucha i wieje. Aż nam się nie chciało na początku wierzyć, że na tak niby zacisznym tarasie może być taki przeciąg:)
Myśleliśmy o pionowych drewnianych panelach, roletach bambusowych, pergoli.
Ale kiedy znalazłam poniższe inspiracje - zamarzyły mi się zasłonki i upięcia:)










W pracy mam dostęp do dobrych i ciężkich tkanin, więc może uda się stworzyć podobny klimat?

piątek, 16 maja 2014

czekając na słońca ciepłe promienie...

Zdecydowanie nie moge się dziś skupić na pracy.
Wczoraj sprawdzałam co nowego w kinie i od dziś grają film o księżnej Grace.
A od niej już krótka droga do Cannes i Monaco...

Tak więc dziś moje myśli krążą wokół Lazurowego Wybrzeża i wracają tam, do początku maja zeszłego roku...spędziliśmy tam cały tydzień i to jako wygrana:) Bajecznie...