wtorek, 29 stycznia 2019

nic

Od ponad miesiąca, z całych sił staram się napisać kilka dobrych słów.
Dobrych, wartych czytania słów.
Jakiś czas temu obiecałam sobie pisać tylko wtedy, gdy mam coś do powiedzenia.
Lub wtedy, gdy to, co napiszę, wywoła uśmiech, otuli ciepłem.
Od ponad miesiąca rozpoczynam więc nowy post, każdego dnia. Gdy te siły są i gdy zupełnie mi ich brak.
I nic. Nic. Takie straszne.
Gdzieś z tyłu głowy szumi racjonalizm.
weź się w garść
przecież już od dawna wiesz, że nikt inny nie zrobi tego za ciebie

Wybieram ciszę.
A we mnie zimno.
Nawet nie czekam już.
Wieszam na drzwiach kartkę zamknięte.

7 komentarzy:

  1. słuchaj , jak nie ma weny to nie ma, jak jest to jest, ja albo pisze na blogu, albo w zeszycie, jedno i drugie dla potomności zostanie, bywało, ze miesiącami nie pisałam, nic na siłę, rób to co kochasz, co sprawia , że czujesz się dobrze, nie ma co zaraz tam laski kłaść na wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Sęk w tym, że weny brak nie tylko do pisania...

      Usuń
    2. no to życie jest, raz się jest nad , raz pod, nie ma mądrego na ciągłe OK dopóki sami nie chcemy zobaczyć tego w sobie i chęci, bylebyś jeszcze dawała rade rano wstawać, to nie jest źle :)

      Usuń
  2. Czasami brak weny trzyma dość długo. Nie zamykaj jeszcze, może to za wczas. Oczywiście sama decydujesz. Moim zdaniem już ten krótki tekst fajnie napisałaś, no może za wczas na zamknięcie. Może to tylko przygotowanie na coś nowego. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja będę czekać cierpliwie...Tak po prostu...bez ozdobników...

    OdpowiedzUsuń