piątek, 11 lipca 2014

energio przybywaj!

Poprzedni post był taki poważny, zadumany.
Chciałabym się trochę z tej zadumy otrząsnąć. Nie, nie jestem przygnębiona, moje wyniki będą dobre, szpital mnie nie zdołował, raczej pomógł się zatrzymać i zamyślić. Tzn. znaleźć na to zamyślenie czas:)
Jestem też ostatnio ciągle zmęczona. Prostymi codziennymi czynnościami. Brakuje mi energii.
Pewnie to sprawka niedokrwistości, która czarno na białym wyskakuje z mojej morfologii. Tak więc staram się dbać o siebie i to, co jem. Pestki słonecznika, dyni, wątróbka, więcej mięsa, i tym razem nie wszystkie najlepsze kąski trafiają na talerze dzieci, na mój również:) Buraki podobno są mitem, ale tych również nie omijam. 
Choć i tak mogłabym ciągle spać....

Ok. Dość tych medyczno melancholijnych wynurzeń. U nas tyle się dzieje! Wczoraj w sklepie spotkałam Mamankę:) Anię z bloga www.mamanka.pl Wyglądała przepięknie, ale wyczuwałam znajomy mi pośpiech podczas robienia zakupów:) 
Aniu pozdrawiam Cię serdecznie!

Dzieci i Mąż mają wakacje. Jest jeszcze z nimi ciocia Ola, niania, która rozstanie się z Jankiem pod koniec sierpnia, bo Mały od września rusza do przedszkola. Ciocia od dłuższego czasu ukradkiem wyciera łzy na myśl o tym, że Janek nie będzie wypełniał Jej dnia. Bardzo się do siebie przywiązali i chyba mogę powiedzieć, że i Niania Janka pokochała i On Ją:)
Janko jest pełen energii, jest podekscytowany, żywy, chichocze, śpiewa, wykrzykuje. Z ogromną radością i głośnym "MAMA!!!" biegnie do mnie, gdy wracam z pracy. Marysie wtóruje i rzuca się na mnie ściskając mocno, aż się cała trzęsie:) Dzięki Ich wakacjom, ja czuję, że mam niemal urlop przez cały lipiec i sierpień:)




Od Córeczki dostałam piękną, własnoręcznie zrobioną bransoletkę:)


Nasi nowi sąsiedzi:)




...sąsiadki kwiatki...




...pomidorki - pierwsze - w - życiu - koktajlowe...
(tzn. będą....)
 


...i brama! hurra!! kolor...przyzwyczajam się, bo myślałam, że będzie bardziej taupe:) ale dzięki bramie zrobiło się tak przytulniej:)










Dzisiaj mam dostać tkaninę na zasłonki na taras. Karnisz już wisi, ale trzeba będzie dokupić przedłużenie.
Pierwsza próba (bo nie wytrzymałam) z przykrótkimi domowymi zasłonkami z IKEA:)



i takie tam inne...





1 komentarz:

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...