niedziela, 2 lipca 2017

Sowia Dolina i nasz weekend w Karpaczu



Bardzo spontanicznie, niemal w ostatniej chwili, zdecydowaliśmy się spędzić długi czerwcowy weekend w Karpaczu. Na szczęście mamy tam sprawdzone, boskie (!) miejsce, więc wystarczył jeden telefon i nocleg zarezerwowany. W Willi Sowia Dolina byliśmy już dwa razy, sami, tylko we dwoje, ale za każdym razem obiecywałam sobie, że musimy przyjechać tu z dziećmi. Udało się:)








Uwielbiam Sowią Dolinę, znajduje się w cichej części Karpacza, prawie w lesie, nad ranem budził nas śpiew ptaków (i zapach racuszków z kuchni na dole:) ). No właśnie, te śniadania... Marysia pierwszego poranka wyskoczyła z łóżka, otworzyła drzwi pokoju i woła do mnie... "mamusiu! już pachną te racuszki, o których mówiłaś!":) Kraciaste tapety, obserwująca nas sowy, zapach jasnych drewnianych mebli w pokoju i śniadania, to to, co najbardziej urzeka mnie tutaj. Ach, no i jeszcze cisza, cisza...











Pani Magdo, mimo, że tym razem się nie widzieliśmy, czuliśmy Waszą obecność:) Dzieci były zachwycone (odliczały godziny do 21:00, żeby na pewno zdążyć na jacuzzi...), mi udało się posiedzieć na ławce z kawą! Długo!:) No i ta herbatka wanilia z miodem...
Dziękujemy:)


Pogoda nam sprzyjała, mimo wszystko. Pomimo deszczu udało nam się wcisnąć z naszymi planami i spędzić bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu. Nóżki bolały (chyba i tak najbardziej mnie!). Jestem z nas bardzo dumna, bo to był pierwszy raz naszych dzieci w górach i dotarliśmy do Schroniska Samotnia. Janko częściowo na barkach taty, ale zrobiliśmy to:) Radość wielka, fochów parę też, pierogi ruskie i kufel piwa po odstaniu w gigantycznej kolejce - należało nam się bardzo:)
Czyli teraz z górki:) Dzieci górami zarażone, Marysia dodała chodzenie po górach do swojej listy "ulubionych hobby".




A góry? Zachwycają, jak zawsze, a dodatkowo wróciły mi wspomnienia z lat bardzo szkolnych. Kiedyś to ja byłam dzieckiem, nastolatką, bolało pod górkę i potem w dół, ale tak naprawdę niewiele się zmieniło przez te trzydzieści lat. Widoki, wrażenie oderwania się od przyziemnych zmartwień, i ta radocha, gdy dotrze się do celu - nadal to mam i teraz przekazuję naszym dzieciom. Mamy nadzieję, że trwale i na zawsze.













Tak więc, wrócimy... wrócimy na pewno...





1 komentarz:

  1. Przepiękne miejsce. Jeśli uda mi się tam pojechać, to byłabym naprawdę szczęśliwa. Piękne miejsce do spania, piękne góry. Jezioro zachwyca, a wy jak zawsze budzicie sympatię.


    Miłego dnia dla Was. :)

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...