sobota, 21 lutego 2015

powrót

wszędzie dobrze
ale w domu najcudowniej!
 
nie zdążyłam napisać ani przed, ani w trakcie ferii w górach
sporo się działo...o czym wspomnę lub nie, bo raczej wolałabym szybko zapomnieć
choć wnioski trzeba z tego wyjazdu wyciągnąć i to jak najszybciej...
 
ale teraz, gdy siadam na swojej własnej sofie
po tygodniu nieobecności
po sześciu dniach i pięciu nocach dość...trudnego wyjazdu na narty, sanki, czyli tak zwanego wypoczynku..
 
...odpoczywam teraz ja
na tej sofie
w ciszy
witam się z nieśmiałą wiosną za oknem
z kwiatkami, które proszą o podlanie
z czystym blatem w kuchni mojej własnej
z ułożoną pościelą na łóżku naszym domowym
 
w ciszy
 
z kubkiem kawy z ekspresu
mimo, że walizka czeka na rozpakowanie
buty narciarskie przypominają o jeszcze wczorajszych jazdach i bieli śniegu
ale ja siedzę i piszę
bo cieszę się, że jestem znowu u siebie, w domu
 
zegary tykają, a ja się nie ruszam
nie spieszę, nie liczę
 
cisza, bo Oni na rowerkach pędzą, na dworze, z kotem, kolegą, sąsiadem
 
a mi dobrze, choć wiem, że rewolucja przede mną, przed nami
dekalog żelaznych zasad trzeba spisać
i egzekwować
więcej obowiązków, dyscypliny, konsekwencji
 
ale to zaraz, za chwilę, może poczekać
te kilka chwil
zanim nie nacieszę się tym kubkiem kawy, sofą i wreszcie pisaniem!
 
PS. pozdrawiam Cię Aniu serdecznie, już jesteśmy:)
 

4 komentarze:

  1. Witajcie! Ciekawam wielce, dlaczego Wasz wyjazd był... trudny. Mam nadzieję, że nic złego się nie stało.

    Minęły wszelkie niesprzyjające okoliczności, wyjazdy, choróbska, zatem spotkanie bliżej niż dalej :D Bardzo się cieszę na samą myśl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę:) Nie, nic złego się nie stało. Na pewno co nieco o tym napiszę już wkrótce.

      Usuń
  2. O jestescie! Nieladnie tak zamilknac bez uprzedzenia ;-)
    haha cos czuje ze mielisce wypoczynek jak my kiedys - październik Turcja zero dzieci w kurorcie i 24 godziny non stop " ;mamo a ..., mamo on..., mama ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa..... przepraszam, że nie uprzedziłam, ale wolę PO powrocie przyznawać się online do opuszczenia domu na tydzień:) a to, co się działo między chwilami radości, dumy i szaleństwa na stoku mam zamiar opisać, ale bez cenzury mi nie wychodzi:)

      Usuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...