środa, 4 marca 2015

Rubin

Właśnie dostałam sms od  mojego małego Braciszka (dla mnie zawsze będzie małym braciszkiem, mimo, że ma 35 lat)
"Siostrzyczka...dziś odszedł od nas Rubin...nie mogę na razie rozmawiać normalnie bo ryczę jak bóbr...ucałuj dzieciaki"

Jego wieloletni zawodowy partner
najlepszy przyjaciel
nieraz uratował Mu tyłek

wielki, ale łagodny
kochany, posłuszny
pamiętam, jak kleszcz spowodował u psa niemal zapaść, brat rzucił wszystko i wracał do niego ze szkolenia z Warszawy

przykro mi, Braciszku, wiem, że teraz cierpisz



zdjęcia robione w listopadzie 2004...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...