środa, 11 marca 2015

dobre:)

Tak tylko chciałam wtrącić, że armagedon jest spoko.
Da się przeżyć. Niejeden raz. Kilka razy.
Taka codzienność.
 
Janek wkłada plastikowy kubek z kakałkiem do pudełka po butach, po czym biega po domu potrząsając nim z wielkim zaangażowaniem. Kakao rzecz jasna rozlewa się po pudełku, zostawiając krągłe ślady w regularnych odstępach na podłodze na całej rozciągłości korytarza.
"Mamusiu, a kto zlobił tak moklo tu?"
 
haha

porysowane pisakiem ściany
degustacja maści pulmex
ścinki klejących karteczek wkomponowane w dywan shaggy
rozlany sok spływający ze stołu po ścianie wprost za listwę podłogową
buzia od nutelli wytarta w moją dobrą jasną bluzkę
 
w łazience ślizgiem od mokrej podłogi (po dzieci kąpieli) sunę od drzwi aż do umywalki, dziwiąc się i podziwiając też się, że równowagę w takiej dziedzinie utrzymać się da!
 
z innymi gorzej
dziedzinami
 
B. usypia Bąbelki
miałam iść dziś na zumbę przesuniętą z jutra
ale wolę herbatę, herbatnika bebe, kostkę czekolady
i film "Mom's night out"
coś czuję, że mi się spodoba
zaczyna się tekstem  "jestem mamą blogerką, dziś mój blog odwiedziły trzy osoby, wczoraj cztery..."
i ma troje dzieci
takich normalnych, żywych, troje
 
co tam nasza dwójka
 
oglądam, siedzę i widzę siebie sprzed paru miesięcy i lat
 
dobre:)


 

 



 
 
 
na koniec filmu cytat, którego wcześniej nie znałam
 
"Ręka, która wprawia w ruch kołyskę, porusza światem"
 (R.M. Rilke)
 
i czuję się super mamą
mamą dobrą, akuratną, zwariowaną, ale szczerą
staram się, nie odpuszczam spraw, na które ręką machnąć nie można
po raz pierwszy jestem mamą dwójki Skarbów
nie skończyłam specjalnej szkoły dla mam, czy kursu bycia doskonałą i nieomylną
mam swoje wątpliwości i słabości
poddaję się przy kolejnej z rzędu domowej katastrofie, ale uczę się przy tym śmiać
dla naszych dzieci nie ma takiej drugiej, jak ja
"mamusiu jesteś najlepsza!" słyszę każdego dnia
minimum raz
dzieci i Mąż wypełniają mnie bez końca
i nawet fajnie, że mam te swoje tęsknoty, braki, potrzeby
to cała ja
dzięki nim czuję się bogatsza, pełniejsza
nim - tym tęsknotom i marzeniom
 
i sobie bloguję
tak o sobie dla mnie
dziękuję Czytelniczkom i Czytelnikom, że wytrzymują, jeśli wytrzymują...
żaden ze mnie lifestyle, ani wnętrzarsko kucharsko przewidywalnie
bo póki sama z nudów (tych, co to mają niby przyjść, kiedy dzieci w świat lub do kolegów wyfruną) rodzaju sobie nie nadam
będę emocjami i o nich będę pisać
 
bo dobrą mamą jestem
i przed byciem nią i poza...w ogóle... jestem wyjątkowa!
i tego się trzymajmy
 
 
 

8 komentarzy:

  1. Dokładnie tego się trzymaj :) Z mojej perspektywy kakałko w pudełku z chaosem tupotu stöpek brzmi cudnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Szczęśliwie nabieram dystansu i wiem już, że warto to wszystko obrócić w żart, śmiech...wszyscy się śmieją i łatwiej namówić wtedy do sprzątania:) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dystans to podstawa :) Bez niego ani rusz!

    Mam nadzieję, że te filmowo-rarytaskowe wakacje od zumby to wyjątek i następnym razem będziesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, będę i to ze wsparciem:) Marysia nie może się doczekać:)

      Usuń
  4. A ja dzisiaj nie poszlam na dance bo nadrabiam zaleglosci po delegacji Wyjezdzam to wszystko przygotowane ugotowane i rozpisane Wracam i armagedon i ree opadaja ale lapki czlowieka przytulaja i w poniedzialek znowu wyjazd i wiem, ze i tak 5 min po wyjexdzie juz zatesknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zaraz po tym, jak napiszę na blogu, że ciężko i oszaleję, już żałuję, że za ostro napisane, że znów narzekam. Ale emocje są, nie da się zaprzeczyć:) Na szczęście przepływają przez nas jak sinusoida - euforia przeplata się z doliną - a że czasem trudno za nimi nadążyć...:)

      Usuń
  5. Czytam o tej listwie podłogowej i ścianie ...i mam wrażenie że ktoś łączy się ze mną w moim ,,cierpieniu,, ;)
    Kiedy Olka był młodsza, irytowało mnie to że przestrzeń musieliśmy jej podporządkować (takie uroki posiadania dzieci) ...teraz rozczula mnie gumowa kaczuszka w łazience i lokomotywa znaleziona w bucie ;)

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...