środa, 6 maja 2015

przez dłuższą chwilę na ganku posiedzieć, powietrzem oddychać



Nie pisałam raptem tydzień, ale w blogowym świecie to już mała wieczność.
Owszem, w głowie literki i słowa, jak zwykle, skaczą, wyciągają w górę rączki, jak dzieci w szkole, pragnąc zaskarbić sobie wystarczająco dużo mojej uwagi. Chcą, żebym je zapisała, użyła, nazwała.
Samych tytułów potencjalnych postów przewinęło się przez moją głowę chyba z dziesięć.

O tym, że podróże kształcą, we wszelkich możliwych dziedzinach - to, po naszym majowym weekendzie w Toruniu u Moniki.
O tym, że ogród pięknieje z dnia na dzień, a wraz z nim przybywają robale. A robali nie cierpię i się ich boję.
O tym, że mamą złą, kobietą nie taką, jak bym chciała, gospodynią kiepską jestem i leniwą - ale o tym już było setki razy.

No właśnie. Czuję, że się wypaliłam, że zużyłam wszystkie ciekawe tematy, że moje pisanie nie jest twórcze.
A jedyne, co z niego wynika ostatnio, to narzekanie i zaległości w życiu prawdziwym, realnym, namacalnym, codziennym, ukochanym i moim.

Zabrakło mi mojego życia. Oddychania dniem i minutą. Wyspania się.
Przycupnięcia na ganku i gapienia się na dzieci.
Nie nerwowo, że blog czeka, bo spełniać się chciałam przecież.

Teraz spełnieniem niech będzie spacer. Majowe przy Figurze, na świeżym powietrzu.
Wyrywanie chwastów, glizda na dłoni. Na szczęście na dłoniach nowiutkie rękawiczki ogrodniczki.
Rozmowa z sąsiadką przy drinku i malowaniu paznokci. Ona maluje, ja piję.
I telefon do koleżanki ze studiów.
Albo łosoś ze szpinakiem w cieście francuskim na kolację.
Spotkanie ze stolarzem, przemeblowanie w pokoju Marysi.

Życie moje.

I nie tylko moje. Bo oni też czują, że się motam. Nie lubią, gdy krzyczę.

Więc na trochę się wyciszę. Na tyle, ile trzeba. Znając siebie już lat trzydzieści siedem, podejrzewam, że na krócej, niż by się przydało. Ale zaglądać i podglądać będę. Bo blogowy świat jest jak pudełko pełne czekoladek...



Ale zanim dam odpocząć, to jeszcze zdjęcia z Torunia i wizyty u Moniki - i Jej rodzinki - z którą studiowałam lat temu sporo:) Wisła, Muzeum Piernika, Dino Park w Solcu i duuuużo świeżego powietrza:)
















 



 


 










7 komentarzy:

  1. Rodzina jest najważniejsza!
    Więc jeśli czujesz, że potrzeba Ci odpoczynku, to odpoczywaj.
    I choć będzie szkoda, bo lubię do Ciebie wpadać, to doskonale Cię rozumiem i zaczekam na Ciebie ile będzie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja do Ciebie wpadam co wpis:)

      Usuń
  2. Aniu pooddychaj na ganku, napatrz się na dzieci. Poczekamy :-)
    W Toruniu zakochałam się podczas naszej wyprawy dookoła Polski. Piękny weekend za Wami.
    Ale te robale - tej wielkości brrrrr nawet biedronka przerażajaca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Wyprawa dookoła Polski...brzmi super:) A robale faktycznie sugestywnie odrażające były:)

      Usuń
  3. Zdjęcie wałków do ciasta jest niesamowite, odprawić można i powiesić w kuchni. Dla mnie jak marzenie.
    Zaglądam i podglądać co u Ciebie czasami. Odpocznij, oddychaj, pożyj. Sama to robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję i zapraszam.....a zdjęcie w oryginale mogę podesłać - mam je w dobrej rozdzielczości:)

      Usuń
  4. Muzeum pierników ciągnie mnie do Torunia jak magnez ;)

    Aneczko , to ja Ci życzę żeby blog nie był kolejnym obowiązkiem ...tylko przyjemnością...ot taką malusią z doskoku ;)

    OdpowiedzUsuń

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....