wtorek, 25 listopada 2014

dzieciństwa przytulenie



Dzień Pluszowego Misia... u nas zaczął się już wczoraj:)
Buszowałam po szufladach w poszukiwaniu mini ubranek, czapeczek i wstążeczek.
Gdy dzieci zasnęły - po długich debatach który miś będzie Jej, a który Jego - sama usiadłam na podłodze i z dziecięcą wręcz fascynacją stroiłam misie:)

Ostatnio udaje mi się złapać coraz więcej spokojnych, dorosłych (mimo tego, co powyżej...) chwil, takich chwil dla siebie. Owszem, gdybym pisała tego posta wczoraj około kolacji, miałby pewnie inny tytuł i zdecydowanie niemilusią treść... ale napięcie minęło, a mi udało się nawet przeczytać cały artykuł w Stylu.
Z nogami wyciągniętymi na fotelu i z kubkiem nadal ciepłej kawy:)

W tych chwilach dla siebie, próbuję z całych sił powstrzymać pęd do grudnia. 
Grudzień kocham, co zawsze i wszędzie podkreślam:)

"...uwielbiam grudzień i kawę z cynamonem..."
hmm....
Chciałabym jednak przeżyć go w tym roku wolniej, a do tego bardziej intensywnie - mimo,że wydaje się z tym wolniej sprzeczne. Z dzieciństwa dobrze pamiętam czas adwentu, roraty o 6:30, na które maszerowałam z moim Bratem w porannych ciemnościach. Zapach świec, a potem smak zagranicznego wafelka z cudownym lekko słonawym kremem. Po latach doszłam, że było o masło orzechowe z peanut butter:) Wafelki rozdawał proboszcz na koniec rorat, w przeddzień Wigilii, wszystkim dzieciom, które nie opuściły ani jednego nabożeństwa i zebrały co do jednej karteczki ze słowami tworzącymi fragment z Pisma Świętego. To był prawdziwy czas oczekiwania, wyrzeczeń, nawet jeśli były takie tyci malutkie i dziecięce. 

Dziś jestem mamą i przyznam, że trudniej przychodzi mi zaczarować już samą siebie istotą adwentu, a co dopiero zarazić radością oczekiwania nasze dzieci. Ale próbuję. 
One już wiedzą, że będzie radośnie, śpiewamy polskie kolędy, nawet Janek zna już chyba dwie, tym bardziej, że od urodzenia nucę Mu "Gdy śliczna Panna..." jako kołysankę (urodził się niedługo przed Świętami). Chciałabym bardzo, żeby udało nam się wychować dzieci na te, którym Boże Narodzenie kojarzy się nie tylko z prezentami i Świętym Mikołajem. 
Udało mi się zdobyć kilka drobiazgów w cudownie zwyczajnym małym sklepie papierniczym, z których tworzymy kalendarz adwentowy z prawdziwego zdarzenia:) Zainspirowały mnie Dorota i Marta - gałęzie mamy, listę z zadaniami mamy, sznurek biało czerwony mam ogromną ochotę kupić w piątek w IKEA:), do tego szary papier i szare torebki, naklejki piankowe i brokat (Marysia wniebowzięta). Dodatkowo wydrukowałam obrazek=puzzle, który nakleiłam na karton i wycięłam. Powstał komplet puzzli. Pojedyncze puzzelki włożymy do 24 torebeczek kalendarzowych. Dzieci będą miały do wykonania zadanie, każdego dnia, a w nagrodę za zaangażowanie i dobre uczynki dostaną puzzla i małą słodkość.
Dziś ciąg dalszy kalendarzowej manufakturki:)
Kalendarz pokażę, gdy będzie gotowy, mam nadzieję około weekendu:)
Bo grudzień tuż tuż!

A tym czasem niedługo wracam do domu i czekam na relacje z Pluszowego Dnia naszych przedszkolaków:)


 

*********************************************************************
“Nominacja do Liebster Award otrzymywana jest od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogerów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który cię nominował.”

To moja pierwsza nominacja - od naszej Gi Sz. - dziękuję:)
Pozwolę sobie na razie odłożyć kolejne nominacje - postaram się do nich wrócić, jak tylko czas pozwoli na bliższe poznanie potencjalnych Nominowanych:)

A oto moje odpowiedzi:

1. Kawa czy herbata?
Częściej kawa. Z cynamonem i mlekiem. Koniecznie świeżo mielona:)
2. A co najlepiej do niej? 
I tu mnie masz!:) Lista długa. Lista słodka:)
3, Świąteczne marzenie? Jedno ;)
 Ciągle to samo...wyspać się i przechodzić cały dzień w piżamie:) Póki co nie do spełnienia:)
4. Pomysł na oryginalną ozdobę świąteczną to..? 
Moje białe kule cotton balls unplugged zawieszone na gałęzi. A gałąź na oknie.
5. Książka, którą podałabyś dalej to...?
...nie wiem, czy bym podała, bo jeszcze nie skończyłam czytać!
6. Makijaż na co dzień czy od święta?
Tusz zawsze. 
7. Ulubiona piosenka, utwór ?
"Angel" by Sarah McLachlan
8. Pomysł na najszybszy obiad świata? Taki, który trzeba zrobić
w minutę po tym, jak się na blogach zasiedziało ;)
Makaron z masłem i czosnkiem
9. Czy masz plany na zmianę aranżacji w domu? Jeśli tak, to co to będzie? 
Poszukiwania porządku?
10. Najlepsze ciasta to...? Mogą być dwa ;)
Sernik zawsze i wszędzie.
11. Cieszy Cię popularność Twojego bloga?
No pewnie:) Ale im dłużej uda się zachować pewną anonimowość, tym lepiej.

Dziękuję za świetną zabawę:) 

5 komentarzy:

  1. Ale napiecie ANiu budujesz... z tym kalendarzem oczywiście.
    Pozdrawiam gorąco i trzymam kciuki za przygotowania

    OdpowiedzUsuń
  2. Misie cudne :) Ja również z nostalgią wspominam swoje poranne wędrówki na roraty. Zwłaszcza, gdy śnieg spadł i miejskie latarnie pięknie go podświetlały. Wzrusza mnie, że pojęcie "brat" piszesz wielką literą- dostrzegam w tym zabiegu wiele emocji i szacunku :)
    Fajny pomysł z kalendarzem- żeby ja nie była taka leniwa to bym podchwyciła ;)
    I miło przeczytać odpowiedzi- ekscytujące jest poznawanie drugiej osoby :)
    Pozdrawiam , mam nadzieję , że już nie unplugged ? Choć ma to swój urok to na dłuższą metę nieco męczące, nieprawdaż? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem już, jestem:) Męczące, bo ciekawość świata wielka:) Nie obraź się, że nie nominowałam jeszcze nikogo do Liebstera - nie znam jeszcze tylu Osób, które jednocześnie nie byłyby już nominowane:) Mam nadzieję, że niedługo to nadrobię:)

      Usuń
  3. Jestem trzpiot i w gorącej wodzie kąpana. Częstokroć zanim pomyślę to zadziałam. Mnie osobiście oszołomiła nominacja, czym prędzej podałam ją dalej. Czułam się jakoś zobligowana. A przecież chodzi w sumie o zabawę. Nie rób nic na siłę. Calm down jak mawiają w Montanie ;) Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Misie w odświętnym anturażu , jak przystało na okoliczności ;)

    Aniu, Wojtusiowi śpiewałam ,,Julaj że Jezuniu ...,,

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...