czwartek, 20 listopada 2014

...i tak jesteś tu...

 
Dziś już czwartek. Jutro wracasz.
Wącham flakon Twoich perfum w łazience, kąciki ust podnoszą się lekko, pod powiekami obrazy - jak slajdy - z Tobą, Ja.
Pamiętam, jak w czerwcu 2007, a potem i w lipcu, i w sierpniu i...tęskniłam już po wyjściu z domu do pracy.
"Jesteś moim Aniołem" mówiłam.
I tak jest.
Krzątam się, biegam jak zwykle za Nimi. Więcej się razem bawimy, żeby aż tak nie odczuły, żeby czas się nie dłużył. Janek odwraca główkę, bo coś skrzypnęło - "tatuś?" i chce wstać, przywitać.
Czytam wieczorem, poznaję Wasze czytanki o Zygzaku - dotąd nie miałam przyjemności, bo to Ty odgrywasz tę rolę co wieczór.
Śpią, cisza senna kusi, Ich oddechy i ciepłe ciałka jakby wołają "chodź, pośpimy sobie"...
Uległam pierwszego i drugiego wieczoru.
Wczoraj dałam radę, cisza bez mediów - akurat nie mamy ani internetu, ani telewizji, wyjątkowa kumulacja:) -  wcale nie jest taka zła. Ile więcej udaje mi się zrobić, bez ulubionego serialu, bez przycupywania co chwilę przy laptopie, żeby sprawdzić te KONIECZNE informacje.
Owszem, mając dostępną sieć byłoby łatwiej zrobić to ciasto dyniowe - nie wiem, czy czegoś nie dodałam, czy dodałam za dużo, czy za mało, ciasto niechętne było wyrosnąć, a ja niechętna jestem do jego zjedzenia w jeden dzień.
No właśnie. Rozprawiłam się z dynią. Pocięłam na kilkanaście kawałków, więc wyjdzie z nich jeszcze niejedno pumpkin pie. W sumie Thanksgiving za tydzień:)

I znowu zaglądam do Nich. Mała stópka Janka już nie mieści mi się w dłoni. Ale i tak jest ciągle moim maluszkiem:) Wiem, wiem, tylko "gabarytami":) Decybele i siła uścisku, a właściwie zacisku, jak u nastolatka:)
Kosmyki włosów otulają twarz Marysi. Śpioch niesamowity, 100% Ciebie:).
To znaczy nad ranem, bo około pierwszej w nocy budzi się nadal, noc w noc.

I tak sobie myślę, jakie to cudownie naturalne i oczywiste, że jest mama i tata.
Dla Nich. I dla Innych szczęśliwych dzieci.
I zaraz potem zastanawiam się, jaka siła potrafi odciągnąć ojca, czy matkę od swoich dzieci.
Myślę o moim tacie. Przecież jest nim od trzydziestu siedmiu lat.
Ale od trzydziestu nie ma go przy mnie, i przy moim Bracie. Nie ma go obok, ani nawet na odległość. Po prostu wypisał się z bycia tatą.
I żyję, i wyrosłam na normalną (przyjmijmy:) )  i szczęśliwą kobietę.
(...)
Niestety nigdy nie zrozumiem, dlaczego rodzice biorą rozwód ze swoimi dziećmi...

No nic. Jeszcze jedna noc. Jeszcze jeden dzień.
I tak tu jesteś...





13 komentarzy:

  1. Smutne i prawdziwe :(...., ale teraz liczy się to, jaką Wy tworzycie rodzinę :) i świat własnym pociechom!
    Media mam choć zamieć za oknem szaleje, ale uwielbiam ciszę i nawet nie włączam radia i sama po cichutko w domku sobie siedzę :)
    Miłego dnia dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Zamieci za oknem po trochu zazdroszczę:) Uwielbiam ta domową przytulność, gdy za oknem robi się biało... Również ciepło pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Bycie rodzicem to wyjątkowy przywilej, nie każdy umie docenić ten zaszczyt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień dobry, cześć i czołem :) Zapraszam po "odbiór" nominacji do Liebster Blog Award http://czterykatyipiespiaty.blogspot.com/2014/11/nobel-zota-kaczka-nike-czyli-na.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za nominację:) To mój pierwszy raz:)

      Usuń
  4. A teraz na spokojnie, przy kawie czytam Twój wpis. Tyle chciałabym Ci powiedzieć.
    Ale tylko jeden wątek poruszę: piękną rodzinę stworzyłaś. Tworzycie. Jesteście cudowni. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaki i dla Ciebie:) A czytanie zaprzyjaźnionych blogów przy kawie lubię i ja!:)

      Usuń
  5. :) Dziękuję. Udało mi się, udaje...byle tylko zdrowie dopisało..czego więcej chcieć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie to napisałaś Aniu... Aż się wzruszyłam... Pełna, szczęśliwa rodzina, to największy skarb jakie może otrzymać dziecko. Uwielbiam obserwować mojego męża szalejącego z Mają, te ich wspólne rytuały i "sekreciki"... Uwielbiam... Uściski dla całej Waszej cudnej rodzinki!:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję:) Jeszcze troszkę i Wasza się powiększy:) Dla mnie do prawdziwy cud - dzieci i Rodzina... pozdrowienia i powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki ładny wpis...Bardzo mnie wzruszył. Jesteś wspaniałą, mądrą kobietą, Aniu, prawdziwą dzielną niewiastą. Myślę, że twój mąż i dzieci mają w tobie prawdziwą ostoję, z twoich słów bije moc. Życzę ci wielu przespanych nocy i naprawdę jak najserdeczniej pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Mamo z Dużego Pięknego Domu:) Mimo niewątpliwego trudu codzienności pocieszam się, że uczciwie podchodzę do wychowania dzieci, nie odpuszczam, nie oszukuję. Cóż, czasem na plony trzeba poczekać:)

      Usuń

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....