czwartek, 13 listopada 2014

like twenty-two girls in one


Ostatnio zbyt wiele dociera do mnie.
Z każdej strony, o niemal każdej porze, rozpędzony pociąg wiadomości.
Filtr opanowania i dystansu nie daje rady.
Przeciążony.
Udało mi się jednak zamknąć, odsunąć, wyjść.
Kilka dni fizycznie z dala od pracy i mediów...to naprawdę doskonały sposób na złapanie oddechu.
Leniwe poranki. W piżamach. Z dziećmi.
Spacery i rozmowy.
Powietrze! Otulam się nim stęskniona, z całych sił. W ciągu tygodnia mam go tak mało...
Udało mi się zwolnić. Myśli wyciszyć...
hmmm...:) no, może nie wyciszyć, ale okiełznać...
Myślę o sobie...o tym, co uwiera, co chcę zmienić, a czego nie muszę...
Z czym mi dobrze, a czemu warto nadać nowy wymiar.
Na spokojnie, ale konsekwentnie.

Uśmiechnęłam się słysząc piosenkę John'a Mayer'a "Paper doll"...
...you're like twenty-two girls in one...
czy to o mnie?:)
Ile jest we mnie odcieni?
Ile nastrojów...na ile potrafię się zmienić w krótkim czasie...




Zdarza mi się być furiatką. Zwłaszcza rano. Wstaję pierwsza, ogarniam się lub już nie zdążę, bo Janko postanawia do mnie dołączyć. I odtąd ganiam w mocno przyspieszonym tempie za ciuszkami, gotującym czajnikiem, skarpetkami, czapką, płatkami i śniadaniówkami. Gdyby tak spojrzeć na nas z góry, byłabym pędzącym punktem, miotającym się slalomem pomiędzy sunącymi z wolna Innymi, z okrzykami "szybciej! no dalej! obudź się! ja zaraz zwariuję!"

Jestem romantyczką. W tych cudownych chwilami, kiedy dźwięki dawno nie słyszanej piosenki wzruszają mnie do łez. Unoszę się wtedy lekko nad ziemią, pozostawiając w dole skarpetki, czajniki i frustracje.
Oddycham, uśmiecham się w środku, przymykam oczy i wracam do najpiękniejszych momentów z kiedyś.
Spacer po Rzymie, zima w Montanie, małe rączki na mojej szyi, wspólne "zdobywanie" tarasu na Aiguille du Midi. Szczęście. W powietrzu odsuwam obłok trosk. Jest pięknie!





Czasami jestem naprawdę ostra:) Zdecydowana, konkretna i wymagająca.
Od siebie, ale tak samo od innych. Zwłaszcza Tych, wśród których pracuję. Albo Tych, którzy sprzedali mi pralkę serwisowaną już pięć razy. Po tym, jak udało mi się pokonać kilka własnych słabości i przezwyciężeniu lęku, potrafię chwycić za telefon i jasno określić, czego oczekuję. Muszę się pilnować, żeby nie powiedzieć za dużo...

Już jestem odważna. Już, bo jako dziecko i nastolatka bałam się skoku przez skrzynię na wuefie, bałam się spróbować... czy odezwać. Dwie amerykańskie sytuacje pomogły mi wyleczyć się z lęku, którego uparcie się trzymałam. Bo nie i koniec. A potem zawalczyłam sama ze sobą - na rollercoasterze w Las Vegas i czarnym stoku w Montanie. Udało się, pokonałam strach i właśnie wtedy przekonałam się, że mogę! Że już teraz nic nie będzie mi straszne:)

 No i jestem zakochana...monotematycznie, monogamicznie, tak na całkiem.
:)




 Mam nadzieję, że moi Kochani wytrzymają ze mną jakoś... długo....:)

PS. Bo teraz najbardziej to jednak jestem mamą. Janka i Marysi, dwóch najukochańszych na świecie Istot, ruchliwych, wrażliwych, moich. Patrzą na mnie i ściskają. Janek ostatnio całuje mnie we wszystkie dwa policzki i usta i robimy noski-noski-eskimoski. Jego "kocham cię!" rozczula mnie kilka razy w ciągu dnia.
Marysia ostrożnie, rzadziej, szepnie, że ładnie wyglądam, ale tym bardziej jest to szczere, przeze mnie docenione.
Ach, mogłabym pisać i pisać, i opowiadać o Nich...i o sobie.
Dla mnie.

10 komentarzy:

  1. Wiesz co....
    Albo- nie, nic...
    Uśmiech zostawiam :)
    I uściski :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Przepraszam, pomyliłam Cię z Gi (bez Sz.) :) Przede wszystkim witam:) A każdy komentarz będzie mile widziany - nie moderuję!:)

      Usuń
    3. No pewnie, że ja :) Chciałam powiedzieć, że widzę tu dużo "siebie" :) Ale też pierwszy akapit jakoś mnie przestraszył. Smutny taki. Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie dobrze. ( wiem, wiem- odezwała się ta, co nie marudzi ; )). Ściskam! I zwolnij na dłużej niż na weekend :) Tak, wiem wiem ( odezwała się... ;)

      Usuń
  2. Fajnie ... dobrze widzieć siebie w sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dobrze jest czasem sobie na to pozwolić, mi poprawiło samopoczucie:)

      Usuń
  3. Aniu :) myślę, że jesteś odzwierciedleniem i pokrewieństwem wielu kobiet:). Mnie na pewno zmotywowałaś do walki z niektórymi słabości :). Zacznę od zaraz!
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć:) Trzymam kciuki za Twoje "od zaraz"! Można, naprawdę można:) pozdrawiam!

      Usuń
  4. Czasami warto złapać chwilę oddechu, dać sobie czas odpocząć, pozwolić myślą płynąć... I to prawda, że chyba w każdej z nas siedzą rożne emocje, nastroje, takie różne "ja"... Śliczna jesień na Twoich zdjęciach:) Uściski:)

    OdpowiedzUsuń

wspomnienie lata

Cisza w domu. A to przecież sierpień, lata środek, i nie minęła jeszcze dwudziesta! Na nogach czuję kurz ostatnich kilku godzin. Zeg...