poniedziałek, 30 listopada 2015

krok po kroku, krok po kroczku...:)





niezaplanowanie
wzruszam się dziś już trzeci raz
na myśl o grudniu i czasie Świąt
przy piosence o karpiu z radiowej Trójki
przy reklamie o chłopcu, który "zgubił" swoją mamę
i gdy dzieci nasze zapisują - każde po swojemu - propozycje zadań na Adwent

(miałam napisać zgodnie z oryginalną pisownią naszej sześciolatki, ale nie o ortografię tu przecież chodzi...)
poodśnieżać podjazd
rzucać się śnieżkami
umyć drzwi
ulepić bałwana
zrobić ozdoby na choinkę
...

wzruszam się, nie wiem nawet czemu, ale to silniejsze ode mnie, te łezki
i w zadumę wpadam chwilową
to już!
bo z jednej strony ściska mnie w środku podekscytowanie
a z drugiej zmęczenie dopada ogromne
kalendarz na grudzień zapisany po brzegi
choć przecież nie tylko obowiązkami!
ale ja z moją paniką otuliłabym się najchętniej kołderką, kocykiem
i pospała udając, że mam na to wszystko jeszcze czas
zagłuszając konieczności i powinności

a studiowałam i zarządzanie czasem i projektami i organizację pracy!


(przerwa na herbatę jaśminową)



Noooo tak. Czy ja naprawdę muszę tak sobie pozrzędzić? Czy nie mogę ruszyć tyłka z tej sofy, ogarnąć kuchni, w piętnaście minut przygotuję klopsiki na jutro, raz, dwa, zupa i drugie danie z kaszą gryczaną. Ciuszki dla dzieci na rano, potem prysznic i balsam czekoladowy. O Ani pomyślę, bo Najmłodsza z Najmłodszym chorzy mocno (jak ja mam dobrze!). O zbliżającym weekendzie z Żebrowskim sobie przypomnę. Czad! I urodziny za pasem. I rzęsy mam zalotne przez 24/7. I permanentnego sobie robić nie muszę-musieć (nawet te zmarszczki przeboleję). I książki się na stole zapraszająco piętrzą. I jeszcze dwie przy łóżku.
I jakbym tak już tu teraz skończyła (bo przecież sensowny jakiś post można napisać w każdym innym czasie), to i świecę zdążę zapalić i herbatę dopić i książkę przeczytać. Albo plan na cały tydzień rozpiszę. Co, kto i kiedy.
To ruszam. Ogarnę. A od jutra na głos już będę nucić wracając z pracy
"krok po kroku
krok po kroczku
najpiękniejsze w całym roczku
idą Święta!":)


5 komentarzy:

  1. ...ano idą! Czas pędzi niesamowicie, jutro już pierwszy grudnia jakby nie patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też otuliłabym się ta kołderką i poczekała aż może jakieś dobre skrzaty zrobią coś za mnie. A ja słuchałabym swoich myśli i wypatrywała znaku z nieba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mi się uda z tą kołderką:) Część weekendu spędzam w stolicy, hotel, biała pościel, śniadanie do łóżka....
      no, troszkę się rozpędziłam, ale czas na usłyszenie własnych myśli się znajdzie:)

      Usuń
  3. Uwielbiam tą piosenkę U nas już playlista Święta powoli wkracza na salony
    U nas też wariactwo 7 nocy w delegacji!! i do tego 10 dniowy wyjazd odwołany bo nie mam zamiaru sie bać w czasie relaksu żegnaj Rzymie ;-(((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj biedna jesteś z tymi delegacjami. A o Rzymie nawet nie wspominam...mam nadzieję, że TE czasy miną i uda nam się podróżować bezpiecznie i bez obaw? pozdrawiam Cię ciepło...

      Usuń

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....