środa, 11 maja 2016

887 kcal

887 kcal - nie, nie chodzi o to, że tyle miał pączek, hamburger, czy moja wczorajsza kolacja
ja tyle kalorii wczoraj spaliłam!
i to tylko w ciągu półtorej godziny
na rowerze
oczywiście musiałam dać z siebie wszystko, bo wyjechałam dość spontanicznie, dość późno, nową trasą
jakoś za szybko zaczęło robić się ciemno, a ja miałam tylko tylne światełko i żadnych szans na magiczny skrót do domu
ale dałam radę i jestem z siebie bardzo dumna
tym bardziej, że w ciągu ostatnich 4 dni przejechałam w sumie 68km!
wiem, wiem, Ameryki nie odkrywam, ludzie jeżdżą, biegają, pokonują mega dystanse i maratony
mój wynik jest szczerze mówiąc bardzo amatorski
ale dla mnie - bardzo ważny i motywujący
dający ogromną radość i satysfakcję
a przede wszystkim - czystą przyjemność
zwłaszcza w majowe późne popołudnie
kiedy promienie słońca gonią mnie lub wyprzedzają na zmianę
wiatr świszczy co prawda, wieje zawsze i z każdej strony, powodując, że czuję się jakbym stale jechała pod, ale przy tym przyjemnie owiewa całe ciało
i myśli
endomondo mi szwankuje, gubi sygnał gps, ale ilość przejechanych kilometrów sprawdzam sobie potem w sieci, podobnie ilość spalonych kalorii:)
ale widoki wynagradzają wszystko...
droga
niebo
i ja












śpiewu ptaków...
świergolenia na polach, łąkach, wzdłuż lasu...
zapachu dzikiego bzu, kwitnącego teraz w najbardziej zaskakujących miejsca...
ciepła promieni na policzku...
rosnącego serca, bo przepełnia je poczucie wolnego szczęścia...
nie poczucia czasu, bo po prostu i tylko jestem...
radości z każdego przejechanego kilometra, każdej oswojonej górki...
...nie przekażę Wam tak, pisaniem, tak, jak ja sama to wszystko sobą czuję


dlatego zachęcam, polecam całym sercem
spróbujcie!
ja próbowałam już aerobiku, tabaty (...), biegania, Ewki
ale na rowerze łączę przyjemne z przyjemnym:)
rowerem zaraził mnie mój ukochany Mąż - nie śmiem nawet porównywać się z nim i jego dystansami
ale wystarczył cud-komplement na temat moich nóg - a komplementy mężowe warte są wiele!
i niesamowicie zmotywowały mnie jego wyniki - to, jak zmieniło się ostatnio jego ciało, pozostawię dla siebie:) ale słuchajcie, on potrafi spalić ponad 3000kcal podczas jednego treningu! tempo oczywiście jest słuszne, trasa do 90km:)
ja też tak chcę!


a ile rzeczy zauważam podczas jazdy!
tych dosłownych, jak wspomniany bez
okienne dekoracje w wiejskich domkach z cegły
zachód słońca za każdym razem jest inny
moje mięśnie za każdym razem są silniejsze
zadyszka pojawia się coraz później
za to uśmiech od pierwszego zakrętu


zauważam też te, na które normalnie nie mam czasu
wiatr wywiewa jakieś marne żale, ostatnie złości i niecierpliwości
jaka ja szczęśliwa jestem
jak wiele mam
wszystko mam przecież!







nawet już grzeszyć tak bardzo mi się teraz nie chce
ze względu na Jasia i jego ostatnie zdrowotne przeboje, staramy się jeść bardzo zdrowo, kolorowo i prosto
spędzam teraz w kuchni nieco więcej czasu, ale uśmiechnięte, najedzone i zdrowe buzie są tego warte:)










Pozdrawiam Was bardzo ciepło, bardzo pozytywnie i majowo:)
Dziękuję, że jesteście!


Ania

8 komentarzy:

  1. Ja również uwielbiam rower! Trochę mam na niego mało czasu ostatnio, ale jak wsiadam to za każdym razem gęba mi się cieszy jak u dziecka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też się cieszy, muszę chyba trochę głupio wyglądać:)
      A kiwają Ci inni rowerzyści na trasie? Pozdrawiacie się? U mnie to różnie bywa. Niektórzy mają wzrok tak w ziemię wbity, że moje wymachiwania na nic by się zdały:)

      Usuń
  2. Ja nie jeżdżę ani nie biegam, więc zaimponowałaś mi okrutnie. Prowadzisz dom, wychowujesz dzieci, piszesz dla nas, jeździsz dla siebie. Prawdziwa z Ciebie multiinstrumentalistka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do niedawna uważałam, że bieganie nie jest dla mnie - przez wspomnienia z liceum (zawsze byłam ostatnia albo oszukiwałam przeczekując okrążenie za krzakami). A rower... gdy zbliżałam się do większej górki, miałam ochotę pokonać ją na nogach, rower tylko prowadząc, nie zważając nawet na potencjalny wstyd.
      Próbowałam też magicznych bardzo wysiłkowych ćwiczeń, które miały zdziałać cuda już po pierwszym miesiącu. Ale na myśl o najbliższym treningu chciało mi się płakać.
      Każdy powinien znaleźć swój własny sposób na ruch. I odpowiedni moment, czas. Ja szukałam długo. Mam nadzieję, że teraz na długo mi radość z tego odkrycia pozostanie:)

      Usuń
  3. :-) świetne te puste samotne drogi nie? Jest czas pomyśleć złapać dystans
    A Endomondo szwankuje bo nie nadąża za Tobą ;-)!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne, świetne:) A z endomondo już wiem, o co chodzi. Faktycznie nie nadążało złapać sygnału na starcie:)

      Usuń
  4. Ania - nawet nie wiesz jak bardzo podzielam Twoje rowerowe zachwyty! Opisać tak pieknie nie potrafię, ale czuję to samo! I widoki nawet podobne :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, widziałam te Wasze rowery majowe:) Ja w tym roku rzepak widzę jakoś tak przyjaźniej:) A przez ciemne rowerowe okulary jego bezkresy wyglądają niemal jak pola słoneczników (z wyobraźnią u mnie nigdy nie było problemów):)

      Usuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...