w krzyżu mnie łamie, a właściwie w biodrze
boli, gdy się schylam
więc siedzę dużo przy kominku, a dokładniej.... planuję przy nim dużo posiedzieć
w domu cicho się zrobiło, wszyscy gdzieś się rozbiegli
tak to jest, gdy się ostatnim z pracy wraca
ich atrakcje przerywa upominaniem
o papcie nieubrane, tornister w kąt rzucony, o wyłączenie telewizora i umycie buzi
i fochy się zbiera, całkiem sporo fochów, jak na ten ich wiek
więc pobiegły dzieci do koleżanki, mąż do sąsiada
wieczorne zbieranie cukierków odwołałam
głowa pęka od tych przepychanek o haloween
jakby nie można było być po prostu gdzieś pośrodku
dobrze się bawić, dynie ustawić w rzędzie, świece zapalić
policzyć dobrze, czy zniczy na jutro starczy
a tu z jednej skrajności w drugą ludzie skaczą
nawzajem się wyzywają, w czoło pukają, śmieją i zapominają
głowa mi pęka
już prawie mam i jednych i drugich skrytykować, trochę się oburzyć
gdzieś stanąć bardziej
zamykam za sobą drzwi
od bardziej, od w ogóle
w kominku ciemno jeszcze
za oknem ciemno, tylko światełka małe mrugają, kilka świec
magicznie i cicho
taki dobry moment, żeby tego cicho posłuchać
zwyczajnie i po prostu
we wtorek trzydziestego pierwszego
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Nie ma na mnie bata. Starałam się nazwać to inaczej. Trochę łagodniej, nie wprost. Tłumaczyłam sobie, że dzieci małe, że pracy dużo, że do...
-
To niesamowite. Od kilku dni przymierzałam się do zmiany dekoracji w naszych oknach. A kiedy w nich trochę namieszałam, okazało s...
-
1 Słowo za słowem wlecze się czasem, zupełnie w myślach jeszcze. Marzy się. Płynnie błądzi między kolejnymi dniami, miesiącami i latami. D...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz