niedziela, 27 września 2015

obcy

siedziałam w trzecim rzędzie
cztery krzesła, jedno puste

długie minuty czułam na sobie jego wzrok
poprawiałam włosy tak, żeby zauważył moją dorosłość
żeby mógł być dumny
że jestem, zdrowa, szczęśliwa
żeby coś choć lekko zakłuło go w sercu
tak ciepło
z ulgą

ale moje serce pomału zalewał niepokój
wśród smutku żałobnych pieśni
umierały resztki mojej wątłej nadziei
to nie jego wzrok czuję

siedziałam w trzecim rzędzie
ty w pierwszym
obcy, nie drgnąłeś nawet na dźwięk naszych głosów
nie mrugnąłeś, nie spojrzałeś
nic cię nie zakłuło
tylko strach obleciał
że będę chciała spojrzeć ci w oczy
i znaleźć odpowiedź
dlaczego?
za co?
przecież trochę mnie chciałeś?
przez siedem pierwszych lat
tato

6 komentarzy:

  1. <3 trzymaj się...
    Czekam na ten obiecany słoneczny dzień

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem co czujesz. To trudne, ale trzeba się z tym pogodzić. Ludzie nie są tacy, jak sobie ich wyobrażamy. Nawet Ci najbliżsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację. Ale do końca ma się nadzieję, i do końca będzie się myślało, że nie można aż tak się różnić...

      Usuń
  3. Aniu, nawet to poniekąd nas łączy... Dobrze, że masz ten czas i etap już za sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym móc częściej się z Tobą widywać:) Nie tylko w legginsach:) Buziaki Aniu!

      Usuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...