niedziela, 27 września 2015

słoneczny dzień - odpowiedź na "obcy"

Dzień pogrzebu Babci drugiej i niemal spotkania z tatą okazał się tak naprawdę bardzo ciepłym i radosnym dniem.
Dlaczego?
Przez całą Mszę żałobną, gdy miałam wrażenie, że serce mi pęknie, ono tak naprawdę rosło.
Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Obok mnie stała moja mama, a za nią mój brat. Patrzyliśmy na siebie raz po raz i z każdą minutą, każdym spojrzeniem, czułam, że żal i smutek oddaje miejsce dziwnej uldze i...wręcz radości.
Byłam dumna i niezmiernie wdzięczna naszej mamie za to, jak nas wychowała i jakie życie nam dała.
Bo tak, jak bardzo mogę być przeciwna pochopnym rozwodom, tak bardzo dziękuję jej za podjęcie tej trudnej, ale jedynej decyzji trzydzieści lat temu.

Jestem silna dzięki niej i - co odkryłam wczoraj - dzięki słabości własnego ojca.

Ulżyło mi, po napięciu, które rosło we mnie w ciągu ostatnich dwóch dni, na nowo. Ulżyło.
Udało mi się zamknąć pewną część, pożegnać się z tą małą nadzieją na happy end. Zamknęłam drzwi i oddałam klucz.

I zaświeciło słońce! Ciepłe i jasne. Żałobę zastąpił spokój. Łzy - pewnie jeszcze się pojawią - ale nas wypełniała szczera radość z tego, że jesteśmy razem, że możemy spędzić ze sobą dzień, wspominając dzieciństwo z mamą, przypominając sobie zabawne historie, tylko nam znane. Wspólna podróż, i ciche westchnienie ulgi, że nic nie musi się zmieniać. Nic a nic.

Przez całą żałobną Mszę widziałam za oknem gałęzie jarzębiny. Kiwały się rytmicznie, ciężkie od czerwonych owoców, w promieniach słońca. Jak obietnica, że wszystko będzie dobrze. Że mam się starać, bo życie nie jest tak długie. Że słońce nadal świeci. Mam cudowną rodzinkę, którą mogę kochać jeszcze mocniej. I że jest dobrze. Wszystko będzie dobrze.

14 komentarzy:

  1. Pięknie opisany wcale nie taki radosny dzień. Mam takie doświadczenia za sobą, więc mogę się trochę powymądrzać. Trzeba to przejść, bo tak ktoś nam los poukładał, że pewne wydarzenia są nieuniknione. Umiejętnie spojrzeć na to zdarzenie z boku i zobaczyć nie tylko to, co jest oczywiste - smutek i żal, ale to co się Tobie Anulko udało - mądrość życiową. A potem? Żyć i cieszyć się na dwieście procent z tego, co zostało i kochać tych, którzy jeszcze są. To daje siłę i codzienną radość potrzebną do normalnego, udanego życia. Całusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tak mądrze piszesz. Żyć na dwieście procent i czerpać codzienną radość - pięknie! Ja Tobie również życzę sporo tej radości i spokoju, cieszę się, że napisałaś:) ściskam Cię mocno:)

      Usuń
  2. Brawo Aniu, że z takiej strony na to spojrzałaś. Jesteś bardzo mądrą kobietą!!!
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, dobrze było przeczytać te słowa. Rodzina -najbliżsi-to nasza siła. Dobrze,że ją masz. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bez Nich byłoby naprawdę ciężko. Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  4. Siła jest kobietą, a Ty, Aniu, jesteś wyjątkową kobietą, więc i siła Twa wielka, bo wynikająca nie z mięśni, a mądrości i dojrzałości duszy. Cieszę się, że dzień, którego tak bardzo się obawiałaś, przyniósł coś dobrego. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu:) Sama też cieszę się, że mam to za sobą, i że siły starczyło, bo miałam wrażenie, że uczucia i emocje mam nadal siedmiolatki...

      Usuń
  5. Dokładnie tak !!!! Rodzina to siła. Ucałowania dla mamy - kobiety wspaniałej!! dzięki której jesteś włsnie taka

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja Mama to najlepszy przykład wspaniałej, mądrej i silnej kobiety! A że co nieco dziedziczymy jednak w genach, to i Ty jesteś właśnie taka, więc cudownie, że udało Ci się tę siłę w sobie odnaleźć, bo o Twojej mądrości jestem przekonana od kiedy Cię poznałam :))
    Ściskam Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecie, jak Ona się wzruszy? Drukuję Jej większość moich postów, tym razem dołączę komentarze:) Choć Mama i tak wie...ale ucieszy się ogromnie:)
      Ciebie również mocno ściskam:)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawie to wszystko ujęłaś. Trudno jest nam czasem spojrzeć na niektóre rzeczy w taki sposób. Jesteś bardzo silna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię i dziękuję. Mam nadzieję, że uda mi się trafić i do tych osób, które są po jednej lub drugiej stronie. Bo decyzje rodziców zawsze dotyczą całej rodziny. I jak widać, mają wpływ na całe życie.
      Pozdrawiam i zapraszam:)

      Usuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...