piątek, 8 stycznia 2016

niecierpliwość... i negliż

Całkiem niedawno, pewien gość, mocno pachnący mi podróżami (w sumie tymi podróżami to pachnie jego blog, poza siecią nie mieliśmy przyjemności się...spotkać), radził blogującym (nie bezpośrednio mnie, ale dość osobiście to przyjęłam) korzystać z poradników dla blogerów.
Tak więc zaczęłam myśleć.
Mój blog, to przecież mój blog, a co za tym idzie, moje zasady, moja wizja i misja. Tym bardziej, że nosi nazwę o sobie dla mnie.
Chociaż...raczej znalazłby się na półce bez kategorii. Nie jest ani kulinarny, ani parentingowy, ani podróżniczy. Nie ma w nim perełek designu,  a lifestyle może i ma, ale daleko mi do bycia inspiracją, a tym bardziej poradnikiem.
To nie ja.
Więc może, by nabrać charakteru, zwiększyć liczbę Czytelników... choć tak naprawdę jest Was coraz więcej, co cieszy jak nie wiem:) ...powinnam zasięgnąć porad znawców i blogowych specjalistów?

Oczywiście wiem, nad czym mogłabym popracować od zaraz. Nad własną osobistą niecierpliwością, często odbieraną jako spontaniczność. Bo gdy zapuka mi myśl, temat, pani emocja lub pan nastrój, to muszę tu i teraz i od razu. Ulżyć sobie, a pewnie niekoniecznie wszystkim Zaglądającym, i napisać. Najpierw ubrać i ułożyć. Potem puścić w obieg. Niecierpliwie podzielić się. Koniec końców...odsłonić. Mogłabym przecież najpierw naszkicować. Przemyśleć, przespać się z nim. Z tematem, nowym wątkiem. Żarty...niedoczekanie....
Ale...dlatego, i dzięki temu właśnie, powstał mój blog. Moje miejsce, miejsce, gdzie mogę pisać o tym, co u mnie. Mogę pisać o sobie. O odczuciach i myślach, których nie chcę zatrzymywać. Nie da się i już. Pisałam na skrawkach papieru, ostatnich stronach zeszytów, książek. Na czym się dało. Zdarzyło się i na kawiarnianej serwetce. Co miałam pod ręką. Bo pisania nie dało się nigdy zaplanować. Zaznaczyć w kalendarzu "jutro po obiedzie piszę o....". Są takie myśli i emocje, wrażenia danej chwili i miejsca, niecierpliwe na tyle, że nie mogą czekać. Trwają chwilę właśnie, pewien splot słów i mix zmysłów. I o nich nie chce się zapomnieć...
Taka ja.
I dlatego ten blog. O sobie i dla mnie. Dla spokoju ducha, którego tak bardzo trzeba mi. Myślałam, że potrzebowałam go najbardziej wtedy, gdy dzieci, Skarby nasze, były małe i absorbowały każdą minutę mojej doby i każdą cząstkę mojego ja. Blog miał być czymś dla mnie. Miał być nie-dziećmi, choć o nich piszę tu tak wiele. Nie-domem, a przecież wszystko jest z nim związane, cała ja przecież.
Mój blog jest mi potrzebny nadal. Dzieci rosną, a ja pisać nie przestaję. Cieszy mnie pisanie. I to, że jestem czytana. Jestem czytana! Mam stałe kochane Grono Komentujących i Mobilizujących:) Lubię mój blog, uwielbiam kontakt z Wami. A dzięki temu, że niewielu z moich znajomych wie o blogu, piszę odważniej. Otwarcie. Zdaję sobie sprawę, że blogowy post jest jak negliż. Odsłania więcej, niby nieśmiało, niby niechcący, niby nie dla wszystkich. A jednak...
Ale zajrzę do poradnika. Poczytam, pouczę się. Popracuję nad niecierpliwością. A w międzyczasie napiszę, co u mnie. Dla siebie.



16 komentarzy:

  1. Aż jestem ciekawa, cóż to za bloger tak radził, nie miałam jakoś "przyjemności" na niego trafić ;))
    Kochana oczywiście zrobisz, jak zechcesz, ale ja (a pewnie znajdzie się i więcej takich osób) pokochałam Ciebie i Twojego bloga właśnie za to, jaki jest.
    Nieudawany, emocjonalny i szczery.
    I nawet jeśli chcesz czytać te wszystkie poradniki, proszę bardzo, zawsze warto wiedzieć więcej, ale mam nadzieję, że nie zmienisz się przez to za bardzo i nie będziesz powielać jakichś schematów. Już tyle jest podobnych do siebie blogów, niemal nie do odróżnienia, gdzie po wejściu trzeba upewnić się co do nazwy, bo taki podobny do kilku innych z wyglądu i treści, że człowiek już przestaje czasem odróżniać.
    A TAKA Ania jest tylko jedna, jedyna w swoim rodzaju :) I pisze tak, jak jej w duszy gra. I to jest właśnie najpiękniejsze :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samego wspomnianego Blogera Timtellera bardzo lubię czytać, bo jest o podróżowaniu, a wzmianka o poradniku nie była skierowana bezpośrednio do mnie. Pisał o tym w jednym ze swoich postów.
      Dziękuję Kochana, za dużo uczyć się nie zdołam, więc bez obaw:) Z tą moją niecierpliwością jest trochę jak z moim odchudzaniem - świadoma jestem tych moich słabości, ale i z nimi szczęśliwsza:) Masz rację z powielaniem schematów. Dużo trudniej, ale i przyjemniej, być wyjątkowym, a nie masowym. Ściskam mocno! I dziękuję:)

      Usuń
  2. Wiesz, dużo już poczytałam w sieci tzw złotych rad jak prowadzić blog, żeby przełożyło się to na wymierne korzyści (czyt. Reklamy, pieniążki, itp) jakby jedynym celem blogowania było właśnie to!! Ci najśmieszniejsze, zawsze radzą, żeby pisać od serca i zachować ondywidualność ale robić to tak zręcznie, żeby SEO chciało współpracować :-) i śmieszne jeszcze jest to, że wszystkie te blogi "od serca pisane" i "ociekające" indywidualizmem wyglądają identycznie i zlewają się w jedną masę. Pozostaje sobie tylko zadać pytanie: czy ja też chcę być tą masą?? Ty na pewno nie chcesz, ba, nie potrafiłabyś nawet :-) i za to ukłony!! I buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i znowu kiwam głową, przytakująco, chyba bym nie potrafiła. Czasem męczy mnie jednak dbałość o szczegóły, którą dostrzegam na innych blogach, subtelność, którą mocno wyczuwam, choćby u Ciebie. Wtedy właśnie pragnę zmiany. Ulepszenia. Ale potem uśmiecham się do siebie, bo widzę, że mój blog to właśnie cała ja. Ulepszenie nadejdzie. Plan jest. A z realizacją wychodzi, jak w życiu, jak w mojej codzienności, bardziej emocjonalnie, niż racjonalnie. Dziękuję Ci i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  3. taka niecierpliwość to ogromna zaleta :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dobrze, że moja Córcia tego nie czyta, bo o Jej niecierpliwości wypowiadam się zupełnie na odwrót:)

      Usuń
  4. Aniu nie czytaj!!!! To ma byc o sobie dla mnie ... i dla nas :-) Cała Ty a nie jakiś marketingowy produkt ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podczytuję Cię od jakiegoś czasu, zaglądam po kolejny wpis,trafiłam powiedzmy, że przez przypadek, jest ciekawie, inaczej,po Twojemu,indywidualnie Pozdrawiam Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za komentarz, zapraszam do siebie:) Cieszę się, że napisałaś, bo widzę coraz więcej Czytelników, a każdy kontakt z Nimi sprawia ogromną radość, na to się czeka:)Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Witaj Aniu,
    bardzo Cię proszę nie zmieniaj, nie ulegaj...
    Przede wszystkim powinno się sobie zadać pytanie po co założyłam bloga. Dla followersów? Dla pieniędzy? Czy dla siebie?
    Jeśli jest stałe grono zaglądających, czasem nawet nie zawsze komentujących, to warto robić to co do tej pory, bo dlaczego znalazła się tu ta właśnie oto osoba, dlatego, że pokochała Cię od razu, za to jaka jesteś. Wiele blogów zmieniło się podążając właśnie po nowe zdobycze - pieniądze, obserwatorów, "laiki", czy o to naprawdę chodzi w blogowaniu, czy to z blogowaniem nie ma już nic wspólnego...
    Pozostań sobą :)
    Ściskam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dużo prawdy, chciałoby się więcej i więcej, ale za cenę rezygnacji z siebie chyba. Pieniądze to już w ogóle nie wchodzą w grę. Chyba, że niechcący by się trafiły. I, ile razy bym o tym nie pomyślała, zawsze dochodziłam do wniosku, że jedynie dobrymi tekstami mogę sobie zasłużyć na popularność coraz to większą. To moje narzędzie. To jest odpowiedź na to pierwsze pytanie, po co założyłam bloga - dla siebie i dla pisania:)
      Pobędę sobą.
      Dziękuję:)

      Usuń
  7. O tym jak prowadzić bloga jest pełno poradników i samych blogów. Przeczytałam taki poradnik, ale tylko namieszałam sobie w głowie, bo to było kilka miesięcy po tym jak zaczęłam blogować. Tak jak piszesz,blog to także odskocznia, rodzaj pamiętnika, pisanego głównie z myślą o tym, żeby za kilka lat moje dzieci mogły go przeczytać. Oczywiści poradniki to fajna sprawa jeśli zakładasz bloga już z myślą, że będzie Twoim źródłem zarobku. Wtedy są to bardzo przydatne rady. Dla blogów z rodzaju pamiętników - niekoniecznie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój wpis. Z każdym takim upewniam się, że zostaję przy sobie, czyli przy tym co robię:)Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie:)

      Usuń
  8. a ja trafiłam dopiero dzisiaj.
    i zamierzam iść po herbatę i czytać dalej.
    bardzo mi blisko do niecierpliwości, emocjonalnych popchnięć i takiego entuzjazmu co i rusz.
    skoro Twoje miejsce, mebluj po swojemu.
    :)
    ja będę wracać. z pewnością.
    mk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło gościć Cię u siebie:) Wracaj, wypijamy razem herbatę, dziś biała jaśminowa. A ja ustawię po swojemu kolejne posty, mam całą listę nowych emocji, które czekały na kilka dni wolnego (hurra!!!) = rozpiszę się:) Pozdrowienia z krainy śniegu:)

      Usuń

"wyjdź ze mną na deszcz"

"wyjdź ze mną na deszcz" z płyty "Mój dom", Kortez Od kilku dni chodzę, jak zaczarowana. Zresztą, nie tylko ja.....