środa, 27 stycznia 2016

tęsknota za tym, co było i marzenie o tym, co będzie

życie jest piękne
tu i teraz, w tych małych chwilach, czasem za krótkich, żeby zdążyć je dostrzec
ale dziś je widzę
dziś piękno życia widzę bardzo dobrze

wyciągam czarne kwadratowe talerze, kupione wieki temu w Targecie
tego wieczora tylko dwa
dzieci śpią u babci, już trzecią noc
dla nas, to jak trzy piątki z rzędu
na talerzach serwuję sałatę, ser camembert i blue
bazylię, czosnek, świeże i suszone pomidory
pestki słonecznika i dressing z francuską musztardą i miodem
przesiąkam aromatem wspólnej ciszy
wymieniając spojrzenia z Bartkiem
bez zbędnych słów
wszystko jasne przecież

i właśnie przy tych suszonych pomidorach
przewija mi się przed oczami galeria wspomnień
z różnych stron świata, wielu kuchennych blatów
gotowania z lampką wina
dla przyjaciół i w samotności
wśród tęsknot za tym, co było i marzeniami o przyszłości*
moje miejsca, małe domy, w których bywałam szczęśliwa
zapachy, które już do końca życia mają kojarzyć się z czymś

kuchnia w mieszkaniu przy Cedar Drive
z małym przelewowym ekspresem
to tam pokochałam kawę z cynamonem
grilled salmon, chili con carne, onion rings
i cały ten tableware & table linen
to wtedy się zaczęło - wizja przyszłego życia z pięknie nakrytym stołem
idealnie ułożonymi podkładkami, serwetkami i ciężkimi sztućcami
obowiązkowo młynek do pieprzu
i te czarne kwadratowe talerze
cudowny Kitchen Aid i prenumerata Crate and Barrel
tak właśnie chcę! to tam postanowiłam i zamarzyłam
zarysowałam we własnym przekonaniu jakiego domu pragnę

potem Rzym i wreszcie Ty
oliwa z oliwek, pasta i parmezan
prawdziwie włoska pizza w maleńkiej restauracji
ze stolikami na ulicy, widokiem na Koloseum
znów to Twoje spojrzenie i nasze ciche uśmiechy
takie, co mówią więcej, niż sto słów
bo już wiedziałam, już wiedziałam...


bagietka na campingu w Prowansji
wieczór pachnący lawendą
cykady
i oregano w kąciku ust
poślubnie, romantycznie
z winem i gwiazdami zamiast lamp


a dziś te czarne talerze
i suszone pomidory
nasz prawdziwy dom
z ekspresem do kawy i młynkiem do pieprzu
lampką wina i lawendą w ogrodzie
dom pachnący bazylią i miłością
ten, o którym marzyłam

ponoć w życiu ciągle tęsknimy za tym, co minęło
i do tego, co przed nami
cierpimy nie mogąc ani cofnąć się, ani przyspieszyć
chcielibyśmy wrócić do przeszłości, a jednocześnie nie możemy doczekać się jutra

ale ja dziś nie tęsknię
nie pragnę więcej, nie planuję zmieniać
uśmiecham się do Ciebie
i do tego życia naszego
tego, co w tej chwili
dziś piękno naszego teraz widzę bardzo dobrze











*"Longing for what we’ve left behind and dreaming ahead" - fragment monologu z ostatniej sceny filmu "Still Alice", oryginalnie Tony Kushner


1 komentarz:

wspomnienie lata

Cisza w domu. A to przecież sierpień, lata środek, i nie minęła jeszcze dwudziesta! Na nogach czuję kurz ostatnich kilku godzin. Zeg...