piątek, 9 stycznia 2015

tak na chwilę wpadłam...

calzone by Kamila w piekarniku
za oknem szalona pogoda, zawierucha, wiatr świszczy pod drzwiami
w telewizji Francja i aż nie chce się wierzyć


a nam ciepło, beztrosko, radośnie

ta beztroska dzieci jest tak niesamowita, ujmująca, czysta
a potem myślę, że Oni na ten świat okrutny
jak to będzie?
jak Ich przygotować?
pomału wtajemniczać
chronić, ale tylko tyle, ile trzeba
zadbać o kręgosłup i twardą skorupę
ale uwrażliwić serduszko i sumienie

kredki rozsypane zbieram ze stołu
dziś wszyscy jemy na dużych talerzach
calzone...czy to nie brzmi pięknie...?:)

wrócę...po kolacji...


jestem
znów wpadłam tylko na chwilę
calzone pyszne
troszkę za szybko pieczone
ale pyszne:)
będę do niego wracać


7 komentarzy:

  1. Ojojoj, że też zawsze muszę wpaść na takie foty o tak późnej porze! Toż to tortura takim jadłem mamić!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, bo ja się kulinarnie wyrabiam dopiero późnym wieczorem:)

      Usuń
  2. Pyyyysznie :) i dla duszy i dla ciała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) A przepis i piękne zdjęcia znajdziecie u Kamili w Home Fragrance:)

      Usuń
  3. Calzone jeszcze nie robiłam, muszę się skusić :) a jesli chodzi o dzieci to wydaje mi sie ze z uplywem czasu zycie samo nauczy je jak trzeba zyc i jakim byc, ale na pewno beda czerpac wzorce z najblizszych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czerpałam, a niektóre "poczułam" dopiero, gdy dorosłam. Mam na myśli to, że nawet, jeśli będąc nastolatkiem buntujemy się przeciw czemuś, co wpaja nam mama, tata, babcia... potem okazuje się bezcenną wartością i że bez tego zupełnie by się człowiek zagubił.

      Usuń
  4. i jak tu jesć mniej? Kusisz kobieto kusisz !!!

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...