poniedziałek, 5 stycznia 2015

winter wonderland



mój grudzień już za nami
ale nie szkodzi zupełnie
bo dziś zrobiło się biało
posypało od rana
uciekłam z pracy, żeby odebrać dzieci wcześniej, niż zwykle
a jeszcze kilka dni temu myślałam o powrocie do pracy, jak o odpoczynku
czasem potrzeba czasu
żeby wszystko poukładać
z powrotem na swoim miejscu
   

lepiliśmy bałwana
takiego z marchewkowym nosem
rondlem na bałwankowej głowie
i patykami zamiast rąk
przydomowy kot wydrapywał guziki z rzodkiewki
bo ani kawałka węgla u nas się nie znajdzie


szaleństwo trwa 
nocki nadal z przerywnikami
rozpisać mogę się tylko wieczorami
meble wciąż nie do pary
góry do prasowania
tyle chciałabym zmienić
ale ostatnio docierają do mnie słowa 
jak znaki
uspokojenia
tłumaczenia
wyjaśnienia
"nie od razu Rzym zbudowano..."
"Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci..."

obserwowałam
czytałam
wsłuchiwałam się

oddycham Ich tuptaniem
śmiechem i piskami
gardło mi czasem drapie
od głosu zdecydowanie podniesionego
ale płynność uczuć macierzyńskich
zadziwia
zniecierpliwienie przeplata się ze wzruszeniem
bezsilność z bezmiarem ciepła i chęci przytulenia
duma i niedowierzanie

uchwycone małe słówka
jak zaczarowany świat
a w nich wszystko...

Janek podbiegł właśnie do mnie: "jak Marysia mi kupi to wsystko...
to nie mogę...jak dostanę..."
czytaj: Marysia obiecała Jankowi, że kupi mu na urodziny samolot na baterie
w zamian za jego pół piernika
piernik już w ustach Marysi, a jej bujna wyobraźnia rozwinęła listę prezentów na całe trzy minuty słowotoku

to naprawdę długa lista



moje to wszystko...




zeszłoroczny Duży Nochalek zyskał małego towarzysza dzięki Asi - Asiu dziękuję:)












decoupage specjalnie dla mnie, zrobiony własnoręcznie przez B.:)


5 komentarzy:

  1. Pieknie u Ciebie:-) Moj choinka juz niestety rozebrana.
    Sciskam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) no właśnie, czar Świąt tak szybko pryska PO:(

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje dekoracje okienne. Muszę coś takiego zmajstrować.
    U nas bałwan robi się zaraz wpadną w buciorach pełnych śniegu, zjedzą ciastka, popiją kakao i będą się szturchać pod kominkiem. A co tam wyciągnęłam już mopa:-)

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...