poniedziałek, 13 lipca 2015

z innej bajki jestem

Chciałam iść do kina, z córeczką. Ma sześć lat. Nie grywa na komputerze, nie mamy tableta. Bajki - owszem, czasem ich za dużo, ale to nadal bajki. Wesołe, ale z dobrym zakończeniem. Z morałem zamiast przemocy.
Sprawdziłam, co teraz na afiszu, nasze lokalne cinema pęka w szwach podczas seansu "minionków". Słyszałam o nich, są żółte, czasem mają po jednym oku:) I tyle.
Ale skoro są takie popularne... przecież nie muszę zawsze lubić tego, co nasze dzieci, prawda?

Czytam opis filmu, cytuję:
"Film zabierze nas w przeszłość, dzięki czemu poznamy historię Minionków - od zarania dziejów do czasu, gdy w ich życiu pojawił się Gru. Minionki zawsze potrzebowały złego przywódcy, służyły już T. Rexowi, Czyngis-chanowi, Napoleonowi, a nawet hrabiemu Drakuli, tyle tylko, że… wszystkich ich przypadkowo zgładziły. Teraz, kiedy nie mają komu służyć, są pogrążone w rozpaczy. Minionki Kevin, Bob i Stuart desperacko poszukując zła, przemierzają cały świat. Po drodze detronizują królową Elżbietę II i wplątują się w najdziwniejsze przygody. Na Florydzie, podczas tajemnej konwencji złoczyńców poznają Scarlett Overkill (...), pierwszy w historii tak czarny kobiecy charakter. W niej cała nadzieja."

Usiadłam. To znaczy, już siedziałam czytając, ale...oczy z pewnością robiły się coraz większe, z każdą linijką... zły przywódca? zgładziły? desperacko poszukując zła? TO są te minionki??

Filmu nie widziałam. Czytałam opinie i tu można znaleźć wszystko, od zachwytu do druzgocącej krytyki. Ocenić pozostaje widzowi, po obejrzeniu. Ale... po takim wstępie, nie zabiorę mojej Marysi na ten seans.
Rozumiem, że następuje czas, gdy dziecko ma poznać, dowiedzieć się, że świat to nie tylko Dobro. W zeszłym tygodniu rozmawiałam z Nią o tym, co usłyszała w radio - matka wyrzuciła przez okno swoje trzymiesięczne dziecko, które niestety zmarło, a potem zbiegła z któregoś tam piętra, sprawdzić co się z nim stało. Wiem, że świat, z całym swym dobrodziejstwem, bardziej lub mniej brutalnym, zapuka do główek i serc naszych dzieci, pewnie wcześniej, niż bym chciała. Ale dobrze, że mogę przy tym być.
Jednak bajki, oprócz radości, którą dają, kojarzą mi się również z przesłaniem, podpowiedzią, czymś, co kilkulatek będzie naśladować przez kolejne dni i tygodnie.
Czy ja przesadzam? Czuję, że nie. Jako mama. Jako kobitka coraz starszej, jak widzę, daty.
Jak z innej bajki.

12 komentarzy:

  1. Hmmm to zawsze trudne wybory,polecić można tylko to,co się zna, dobrze zna :))

    OdpowiedzUsuń
  2. to nie jest tak, ze skoro popularne i wszyscy ogladają to też i my i nasze dzieci musimy, bo dziecko powinno w każdego garnka pojeść i smak dobra i zła poznać bo świat różowy nie jest - nikt się nie zastanawia dlaczego tak jest- czyli dlaczego różowy nie jest tylko coraz bardziej ciemny... zły i mroczny począwszy od bajek, a skończywszy na realnym życiu. Przyczyn jest wiele - ja tutaj nie przytoczę wszystkich i nawet próbowała nie będę, problem leży już w początkowej edukacji - którą przyjmujemy i z konieczności i z braku wyjścia, bo takie są czasy - zamiast sami wychowywać swoje dzieci i je uczyć - mamy układ obowiązkowego przedszkola i szkoły - matki muszą pracować, więc ktoś dziećmi się zająć musi - a czy dobrze - no nie konieczne i nie po naszemu - potem już jest spirala zdarzeń i z czasem okazuje się, że dziecko "przynosi do domu kwiatki" w postaci czy to zachowań, czy odzywek, czy zachcianek - bo nie może "odstawać" od reszty my ulegamy - itd itd... zauważ, ze rosną też jednocześnie wymagania co do doznań - one aby zaspokoić widza też ulegają pewnej spirali - śrubuje się i sceny przemocy w filmach dla dorosłych i nie tylko... sceny tzw "miłosne" są na granicy pornografii, wszystko jest tak odrealnione i niesmaczne, ze strach pomyśleć co pokażą za parę lat, żeby wymagającego widza zaspokoić... i jak widać w kinematografii dziecięcej jest podobnie.... temat rzeka, nie na pisanie a na pogadanie ;) jak jesteś z okolic Warszawki to ja chętnie :)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety do Warszawy mam daleko:(
      Ale zgadzam się co do tego nakręcania. Dzieciom dostarcza się tak wiele bodźców, muzyka natrętna podczas całej bajki, reklamy, gadżety. Już kilkulatki muszą podjąć tak wiele decyzji, czy ten kanał, czy tamten. Nawet u nas:) Ja miałam jedną bajkę o jednej porze:) Teraz dzieci nudzą się, jeśli "zmuszone" są do samodzielnego wymyślenia kolejnego zajęcia, czy zabawy.
      Cieszę się, że nie zostałam zasypana lawiną sprzeciwów, choć zapewne i takie są. Ciekawa jestem, czy film faktycznie jest taki "zły", czy to tylko kwestia kiepskiego opisu. Niestety - dla minionków - jestem po trochu marketingowcem. Przekaz do mnie nie trafił.
      pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Faktycznie, opis "bajki" odstrasza nieźle... Producentom zależy na sprzedaży, więc nie dla nich dylematy matek, czy " uderzenie" za mocne czy też w granicach normy...
    Moje już za duże na minionkowy klimat, więc nie miałam problemu.
    Film, który z nimi oglądałam i który wzruszył także i mnie to " Bella i Sebastian", ale grali go jakieś pół roku temu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Można go obejrzeć np. tutaj
    http://zalukaj.tv/zalukaj-film/21092/bella_i_sebastian_belle_et_s_bastien_2013_.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja córka nie chciała nigdy oglądać bajek, gdzie były jakieś potwory, wojownicy, zamaskowane, okropne postacie, wręcz się ich bała. Gdy zaczynała się taka bajka, zawsze prosiła, żeby przełączyć kanał. Jakie było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie zauważyłam, że nikt z moich znajomych tak nie robi, dzieciaki wlepiają się w ekran bez względu na to, co w nim się wyświetla, a nawet im straszniej, tym lepiej. Gdy próbowałam zwrócić komuś na to uwagę, usłyszałam, że jestem dziwna i jeszcze kiedyś będę żałować, że nie pokazuję dziecku zła na świecie. Serio? Po naszym świecie też biegają zamaskowane potwory ociekające śluzem i wymachujące maczetami, połykające w całości swoich przeciwników? To ja chyba w innym świecie jednak żyję.
    Moja córka ma już 11 lat i nigdy nie pożałowałam tej decyzji. Śmiem nawet twierdzić, że w przeciwieństwie do dzieci tych znajomych potrafi odróżniać dobro od zła. Tego prawdziwego zła, a nie wymyślanego na potrzeby ogłupiających bajek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, wiem o czym piszesz, tym bardziej mi wstyd za mój wybryk kinowy z Minionkami.... A swoją droga byłam z córką synkiem i dwoma koleżankami córek. Myśmy chcieli wyjść, a one były zachwycone. Czy to o czymś nie świadczy???

      Usuń
  6. Opis opisem, ale ten film jest masakryczny. Chyba pod każdym względem. Zabrałam NIESTETY moją córkę na ten film. A teraz żałuję. Bo zawsze starannie dobieram film, dzieci nie grają na kompie, nie mają dostępu do mediów a kanałów tv zupełnie "nie trybią". W pośpiechu, pomroczności jasnej teraz filmu nie sprawdziłam. Aż mi wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze, tam tak wszystko się szybko dzieje, że nie wiadomo o co chodzi. Niestety poszliśmy dla Minionków.

      Usuń
    2. ufff... z jednej strony cieszę się, że nie jestem odosobniona
      z drugiej - że nie poszliśmy do kina

      a z trzeciej - smutne to, bo świat zamiast łagodnieć - w odpowiedzi na to, co się wkoło dzieje, dorzuca coraz więcej śmieci, a czasem naprawdę trudno jest za tym pędem nadążyć...

      dzieci będą zachwycone, pewnie większość z nich, ale - w naszym przypadku, gdy Bączki mają 3 i 6 lat - muszę mieć kontrolę nad tym, co oglądają i czego się uczą...

      Usuń
    3. Aniu zasadniczo staram się mieć kontrolę nawet nad 13 latkiem prawie Tylko nie wiem dlaczego tego nie sprawdziłam w przypadku tego filmu, bo to totalna porażka.

      Usuń
  7. My nie poszlismy mimo ze dziciaki 13 I 11 lat. Czujna matka zweryfikowała I podobnie jak u Ciebie film wpadł na czarną listę :-)

    OdpowiedzUsuń

that's all...

Wracałam dziś z pracy do domu całe pięćdziesiąt minut. Zazwyczaj wystarczy piętnaście. Korki, zamknięte przejazdy kolejowe, żużel, piąt...