czwartek, 31 marca 2016

DOM BARTKA (cz. 2)





to taki pełny dom
z wysokim dachem
pod którym zmieści się każdy, dlatego wszyscy do niego ciągniemy
i z widokiem na bociany
z czekaniem na nie wiosną i żegnaniem u schyłku lata


dom pełen
ciasta drożdżowego
najlepszego
- to mamy
i pasty rybnej i ciasteczek owsianych - to taty
gwaru, pisków i uciszania
rozmów przy stole o wszystkim ważnym i zupełnie błahym


dom pełen tenisa, żużla i szczypiornistów
transmisji z niemal stuprocentową frekwencją
emocji sięgających podsłuchiwania z sąsiedniego pokoju
żeby zawału nie dostać na widok
gdy biało czerwoni o krok od wygranej


dom z ogrodem pełnym
malin, kabaczków i pomidorów
orzecha i wiśni, kuszących przechodzących obok niby przypadkiem
z grillem wiszącym pachnącym pieczoną rybą z liśćmi selera i cytryną
z pracą godzinami i po godzinach, żeby potem móc słoiczki na zimę rozdawać
zawsze spragnionym wnukom
co to rączki i ręce wyciągają


i z kuchnią z widokiem na te bociany
co przylatują od lat, jak do siebie
bo i one znalazły tu dach
dom


dom pełen rodziny
miłości niewypowiedzianej
oczywistej



















i jeszcze o łyżwiarstwie nie wspomniałam
skokach narciarskich i lekkoatletyce


i o papciach, których ciągle braknie, bo nas tak dużo tam pod tym dachem razem


dziękuję Mamo i Tato:)









4 komentarze:

  1. Już sobie to wyobraziłam... cudowny dom.
    Jeśli o sport chodzi, to podobny bardzo do mojego, tu się kibicuje niemal każdej dyscyplinie, choć nie wszyscy kibicują tej samej ;)
    A widoki - tęsknię za takimi. Niestety na wsi pozostała jedynie daleka rodzina, której praktycznie nie odwiedzamy, więc... nie wiem, czy jeszcze kiedyś dane mi będzie się tym wszystkim nacieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję:) To wtedy przyjedziesz do mnie, do nas! Jest ogród, sport, widoki i ta pyszna rybka z grilla:) I bociany już przyleciały - pełnia szczęścia więc:) ściskam i cieszę się z Twoich odwiedzin, tych wirtualnych, a realne - do zrobienia!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie przywoływanie wspomnień różnych miejsc zapachami, widokami, smakami. Z domu rodzinnego też w pamięci pozostały mi właśnie takie wspomnienia i te przywołuję kiedy jest mi źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie - gdy wydarzy się coś złego, wystarczy, że pomyślę o domu mojej mamy, domu rodzinnym, to daje mi spokój, poczucie normalności i tego, że jutro te wzejdzie słońce przecież...

      Usuń

tydzień przed urlopem

Tydzień przed urlopem. Choćby nie wiem, jak dobrze udało mi się do niego przygotować, zawsze mnie zaskoczy. Tydzień przed urlopem chce mi ...